środa, 29 grudnia 2010

"Salt" - obejrzałam film

Reżyseria: Phillip Noyce 
Tytuł oryginału: Salt
Gatunek: thriller, szpiegowski, sensacyjny
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2010
Czas trwania: 100 minut
Ocena:




I co mnie podkusiło, żeby obejrzeć "Salt"...? Chyba jedynie bezgraniczna ciekawość jak w filmie rodem z Hollywood poradził sobie Daniel Olbrychski. Tylko po co tak właściwie? Aktora tego nawet w polskich filmach nie lubię, niestety nie jest to mój ideał aktorstwa. Co do Jolie, nie pamiętam, żebym oglądała jakikolwiek wart polecenia film z jej udziałem. A jednak. Obejrzałam. I co mi z tego pozostało..? Nic. Pusto. 


czwartek, 23 grudnia 2010

Tajemnica Bożego Narodzenia

Autor: Jostein Gaarder  
Tytuł oryginału: Julemysteriet
Tłumaczenie: Halina Thylwe
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 240
Ocena: 4


Źródło: własna biblioteczka

Pierwszy dzień grudnia. Dzień, w którym dzieci odliczają dni otwierając okienka na kalendarzu bożonarodzeniowym. Tymczasem Joachim jeszcze nie ma czego otwierać - nie miał czasu na kupno swojego kalendarza. Chodzi więc z tatą od sklepu do sklepu i wszędzie dowiaduje się, że towaru brak. Ostateczne docierają do starej księgarni, gdzie odnajdują jedyny w swoim rodzaju, ręczni stworzony kalendarz. Właściciel księgarni sam dziwi się obecnością dziwnego przedmiotu i daje go Joachimowi w prezencie. Opowiada też chłopcu, kim jest osoba, która prawdopodobnie podrzuciła do księgarni owo dzieło. W ten sposób rozpoczyna się niezwykła przygoda, magiczna wędrówka pielgrzymów do Ziemi Świętej, do miasta Betlejem, do dnia narodzin Jezusa. 

Pewnie dziwi was, jak to możliwe. Rzeczywiście, historia jest nieco skomplikowana i niewiarygodna, nie sposób jej wytłumaczyć, ale opisać pokrótce spróbuję :) otóż Joachim odkrywa niezwykłość swego kalendarza już pierwszego dnia - pod każdym okienkiem znajduje bowiem malutką karteczkę z fragmentami niezwykłej historii rozpoczynającej się w następujący sposób: 

piątek, 17 grudnia 2010

Cztery róże dla Lucienne

Autor: Roland Topor 
Tytuł oryginału: Quatre roses pour Lucienne
Tłumaczenie: Tomasz Matkowski
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 1985
Ilość stron: 164
Ocena: 5,5


Źródło: własna biblioteczka

Od dawna wiadomym jest, że Roland Topor to mój ulubiony "tekściarz". Nie wiem, czy można nazwać go pisarzem, ponieważ wielkich i obszernych form nie miał w zwyczaju tworzyć, a i z zawodu był raczej grafikiem i scenografem. Jednak opowiadania, które stworzył, niezmiennie zadziwiają mnie i doprowadzają do łez - ze śmiechu oczywiście!

Każdy, kto choć raz zetknął się z twórczością Topora, mógł poznać jego sposób na podbicie serca czytelnika lub reakcję wręcz odwrotną. Czarny humor, krwawe sceny, cięty język, lecz wszystko to opisane tak pięknie, zwyczajnie, po ludzku, że człowiek czyta, czyta, czyta i zaczyna wierzyć w to, że pracodawca zabiega o względy swego poddanego tylko po to, by na końcu zabrać mu.. kończynę. I to dosłownie zabrać. Czytelnik wie, że są to surrealistyczne historie wyssane z palca, lecz mimowolnie śledzi akcję z napięciem i ciekawością po to, by poczuć zupełnie zaskoczenie finałem opowiadania. Żeby nie rzucać słów na wiatr, przybliżę pierwszą (i moim zdaniem najlepszą) przygodę tego zbiorku - "Sznycel górski"

czwartek, 9 grudnia 2010

Spadające anioły

Autor: Tracy Chevalier 
Tytuł oryginału: Falling angels 
Tłumaczenie: Krzysztof Puławski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2003
Ilość stron: 340
Ocena: 3,5


Źródło: własna biblioteczka

Cóż za ponura atmosfera panuje w książce autorstwa T. Chevalier, znanej głównie dzięki "Dziewczynie z perłą". Atmosfera grobowa, można by rzec. Rzeczywiście, większa część akcji dzieje się na cmentarzu lub krąży myślami wokół niego. Mimo, że jest to historia dwóch sąsiadujących ze sobą rodzin - zarówno w kwestii domów jak i grobowców na londyńskim cmentarzu. 

Akcja zaczyna się w roku 1901 - epoce wiktoriańskiej. Właśnie umiera uwielbiana przez wszystkich królowa Wiktoria. Tradycją w tamtych czasach była długa żałoba po wielkich, którzy odeszli, połączona z odwiedzaniem grobów swych rodzin. Właśnie pewnego mroźnego styczniowego dnia rodzina Colemanów wybiera się na cmentarz. Przypadkiem spotykają się oni z "grobowymi sąsiadami", rodziną Waterhouse. O ile żony nie przepadają za sobą, o tyle mężowie bardzo się lubią. Tego dnia pięcioletnia Maude Coleman poznaje rówieśniczkę Lavinię Waterhouse i za grobowcem jednej z rodzin przysięgają sobie dozgonną przyjaźń. We wszystko wplątuje się jeszcze syn grabarza - Simon, chłopak z niższych sfer, który po zapoznaniu się z całą historią wydaje się najmądrzejszym bohaterem książki. 

wtorek, 30 listopada 2010

[KLASYCZNIE] Bajki

Autor: Oskar Wilde 
Tytuł oryginału: Fairy tales
Tłumaczenie: Maria Feldmanowa, Ewa Berberyusz, Włodzimierz Lewik
Wydawnictwo: Polskie Towarzystwo Wydawców Książek
Rok wydania: 1988
Ilość stron: 136
Ocena: 5


Źródło: własna biblioteczka

Czytanie tej mini książeczki zajęło mi dwa miesiące. Można się zdziwić, patrząc na ilość stron i wiedząc, że książka ta wielkością przypomina notes do zapisek. Jednak to, co znajduje się w środku nie mogło zostać pożarte w jeden wieczór. Treścią tą trzeba było się delektować jak najlepszym winem podczas degustacji. Sączyć słowo za słowem, ważyć je i niekiedy przełykać cierpki smak, by w końcu wydobyć z niego to, co najcenniejsze. 

Nie jestem w stanie wskazać ulubionej bajki. Każda z dziewięciu opowieści wniosła coś nowego i kompletnie zburzyła moje dotychczasowe postrzeganie uczuć. Najwięcej wzruszeń dostarczyła mi chyba bajka "Olbrzym - Samolub". Najkrótsza i najbardziej do mnie przemawiająca. Pozwólcie, że opiszę ją pokrótce (kto nie ma na to ochoty, może pominąć cały akapit): 

niedziela, 28 listopada 2010

[KLASYCZNI NOBLIŚCI] Colas Breugnon

Autor: Romain Rolland
Ilustracje: Jan M. Szancer
Tytuł oryginału: Colas Breugnon
Tłumaczenie: Franciszek Mirandola
Wydawnictwo: PIW
Rok wydania: 1966
Ilość stron: 207
Ocena: 5


Źródło: własna biblioteczka

Literacka Nagroda Nobla w 1915 roku za całokształt twórczości

Colas, Colas, ze świecą szukać dziś takiego jak ty! Szczęśliwego dziadka, kobieciarza, spryciarza i mistrza w swym fachu. W dzisiejszych czasach zapewne umarłbyś z głodu lub wygryzłaby cię konkurencja, lecz patrząc na czasy, w których żyłeś, niejeden mógłby ci pozazdrościć wesołego i szczęśliwego żywota, oj niejeden...

Romain Rolland przedstawił nam historię pewnego poczciwego staruszka, rzeźbiarza z małego francuskiego miasteczka Clamecy. Człowieka uwielbiającego psoty, dobre wino, dużo wolnego czasu i swobodę. Mężczyznę rozbawiającego do łez, sprytnego jak lis i po prostu po ludzku mądremu. Stworzył postać, której w dzisiejszych czasach już się nie uraczy. A szkoda.

piątek, 12 listopada 2010

"Baranek Bronek" - kilka ilustracji :)

Ponieważ bardzo zachwyciła mnie postać Baranka Bronka, postanowiłam przedstawić wam kilka ilustracji z książki. Ściągnęłam je z amazon.com więc tekst jest w wersji oryginalnej.

"Oto Baranek Bronek, który mieszka na Żabim Błotku"

"Gdy nadchodzi wieczór, wszystkie owce kładą się spać. Wszystkie z wyjątkiem..."

czwartek, 11 listopada 2010

Baranek Bronek

Autor: Rob Scotton
Ilustracje: Rob Scotton
Tytuł oryginału: Russell the Sheep
Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 32
Ocena: 6




Na jednych z ostatnich zajęć dziecięcej edukacji społecznej i kulturowej wykładowczyni przyniosła nam kilkanaście bardzo ciekawych pozycji książkowych dla najmłodszych, wprowadzających dzieci w świat kultury i społeczeństwa. Nawet nie jesteśmy świadomi, jak wiele jest książek, które w piękny sposób poruszają realne problemy mogące dosięgnąć nasze pociechy. Ot, chociażby wydana przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne  książka Gillesa Tibo i Zau "Dziewczynka, która przestała się uśmiechać", poruszająca temat molestowania seksualnego. W Polsce nadal okrywa się to grubą pierzyną tematu tabu, a ja uważam, że z dziećmi powinno się rozmawiać o wszystkim, co może je dotyczyć. Tylko trzeba znaleźć wspólny język i odpowiednio podejść do tematu. W tym właśnie pomagają nam książki, chociażby te wydane przez GWP.

Przepraszam za nieco przydługi wstęp, ale uważam, że jest ważny i mam nadzieję, że coraz więcej będzie się mówiło o literaturze dziecięcej pełniącej funkcje terapeutyczne i uświadamiające różne problemy. 

czwartek, 4 listopada 2010

Podsumowanie miesiąca - wrzesień/październik 2010

Przeczytanych książek: 5 (w tym jedna przerwana) 
Ilość przeczytanych stron: 841
Książki w ramach wyzwania Nagrody Literackie: 0
Książki w ramach wyzwania Projekt Nobliści: 0

Książki w ramach wyzwania Stosikowe Losowanie: 1
Książki w ramach wyzwania Literatura na Peryferiach: 0
Książki w ramach wyzwania Rosja w Literaturze: 0
Książki w ramach wyzwania Moja B-netka: 1
Książki w ramach akcji Dinozaury Literatury: 0
Książki w ramach akcji Kolejkowo: 1
Najlepsza książka: "Najdalszy brzeg" Ursula K. le Guin
Iość książek w ramach planów czytelniczych: 42 (ubyło: 5, przybyło: 5)

Książki pozyskane (niekoniecznie ujęte w planach czytelniczych):
- allegro: 4
- księgarnie: 0
- podaj: 0
-BookMooch: 0
- supermarkety: 0
- biblioteka: 2
- upominek/nagroda: 0

Bardzo słabe były to miesiące. Ostatnimi czasy pochłania mnie praca zawodowa, która w połączeniu ze studiami nie pozostawia mi sił na czytanie. Zasypiam najczęściej po piętnastu stronach lektury... Być może listopad będzie obfitszy w ciekawe historie literackie.

poniedziałek, 1 listopada 2010

[HISTORYCZNIE] Król z żelaza

Autor: Maurice Druon
Tytuł oryginału: Le roi de fer
Tłumaczenie: Adriana Celińska
Cykl: Królowie przeklęci, t. I
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 352
Ocena: 6


Źródło: Lubimy Czytać

Nie od dziś wiadomo, że książki historyczne bardzo lubię. Jeśli jeszcze dorzucić do tego tematykę francuską - na ślepo mogę brać i nie pytać czy dobre - mnie na pewno się spodoba. I tak myślałam do tej pory. Niestety  "Król z żelaza" bardzo zmienił moje postrzeganie literatury historycznej. Dlaczego? O tym w dalszej części recenzji. Zacznijmy od krótkiego streszczenia treści. 

Jest rok 1314 - czasy panowania Filipa Pięknego, wnuka Ludwika Świętego. Czasy panowania króla, który tylko z fizjonomii przypominał pięknego człowieka. Rządził tak twardą ręką i sprawował tak absolutną władzę, że nazwano go już za życia 'Królem z żelaza'. Filip nie znosił, gdy ktoś posiadał większe wpływy od niego. Nie akceptował także wszelkich form sprzeciwu. Na dodatek trudne lata, słabe plony i długie wojny opróżniły królewski skarbiec. Cóż było robić? Należało szukać rozwiązań. Król postanowił pozbyć się zakonu Templariuszy, którzy tonęli z złocie, a jednocześnie rządzili się swoimi prawami i za nic mieli rządy monarchy. By zniszczyć zakon słynny z wypraw krzyżowych, postanowił przenieść Stolicę Piotrową (wraz z papieżem oczywiście) do Awinion. Gdy już wybrał swojego papieża, a także arcybiskupa Siens (dawnej archidiecezji paryskiej), oskarżył Templariuszy o wiarołomstwo i doprowadził ich na stos.