poniedziałek, 1 listopada 2010

[HISTORYCZNIE] Król z żelaza

Autor: Maurice Druon
Tytuł oryginału: Le roi de fer
Tłumaczenie: Adriana Celińska
Cykl: Królowie przeklęci, t. I
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 352
Ocena: 6


Źródło: Lubimy Czytać

Nie od dziś wiadomo, że książki historyczne bardzo lubię. Jeśli jeszcze dorzucić do tego tematykę francuską - na ślepo mogę brać i nie pytać czy dobre - mnie na pewno się spodoba. I tak myślałam do tej pory. Niestety  "Król z żelaza" bardzo zmienił moje postrzeganie literatury historycznej. Dlaczego? O tym w dalszej części recenzji. Zacznijmy od krótkiego streszczenia treści. 

Jest rok 1314 - czasy panowania Filipa Pięknego, wnuka Ludwika Świętego. Czasy panowania króla, który tylko z fizjonomii przypominał pięknego człowieka. Rządził tak twardą ręką i sprawował tak absolutną władzę, że nazwano go już za życia 'Królem z żelaza'. Filip nie znosił, gdy ktoś posiadał większe wpływy od niego. Nie akceptował także wszelkich form sprzeciwu. Na dodatek trudne lata, słabe plony i długie wojny opróżniły królewski skarbiec. Cóż było robić? Należało szukać rozwiązań. Król postanowił pozbyć się zakonu Templariuszy, którzy tonęli z złocie, a jednocześnie rządzili się swoimi prawami i za nic mieli rządy monarchy. By zniszczyć zakon słynny z wypraw krzyżowych, postanowił przenieść Stolicę Piotrową (wraz z papieżem oczywiście) do Awinion. Gdy już wybrał swojego papieża, a także arcybiskupa Siens (dawnej archidiecezji paryskiej), oskarżył Templariuszy o wiarołomstwo i doprowadził ich na stos. 


I właśnie tu - na stosie - padają najważniejsze słowa tej powieści, wypowiedziane przez Mistrza Jakuba de Molay: "Papieżu Klemensie!... Rycerzu Wilhelmie!... Królu Filipie!... Powołuję was przed Sąd Boży, przed którym zjawicie się w ciągu roku, aby otrzymać słuszną karę! Przeklinam was! Przeklinam was! Niech niech wasze rody będą przeklęte aż do trzynastego pokolenia!..."*

Słowa te wstrząsnęły całą Francją i doprowadziły do wielu niesłychanych wydarzeń. Król Filip miał bowiem trzech synów: następcę tronu Ludwika, Filipa, Karola i córkę Izabelę - żonę króla angielskiego Edwarda II (który słynął z miłości do mężczyzn). Kilka dni po egzekucji Templariuszy okazało się, iż trzej synowie królewscy zostali rogaczami, co zapoczątkowało lawinę kłopotów na dworze. Żony cudzołożnice skazane zostały na dożywotnie więzienie (ich śmierć odebrałaby królowi liczne ziemie, które wniosły one w posagu), a książęta nie mogli ponownie wyjść za mąż, ponieważ jednak żaden z nich nie miał następcy tronu, linia rodu wygasłaby w sposób naturalny. A przecież tak nie może się stać! A więc kolejna intryga... Filip Piękny postanowił zmusić papieża Klemensa, by ten unieważnił małżeństwo najstarszego z synów. W tym momencie jednak do stolicy Francji dociera straszliwa wieść: papież nie żyje! Czy to klątwa czy zwykły przypadek?

Dowiecie się tego, jeśli przeczytacie pierwszą część cyklu "Królowie przeklęci". Oczywiście w tej recenzji streściłam tylko najważniejsze wątki. A wszystkich krótszych i dłuższych historii jest tu naprawdę wiele. Każda z nich dotyczy innej postaci, łącznie jednak prowadzą na dwór królewski i krążą wokół postaci króla. Dlatego właśnie uważam tę książkę za jedną z najlepszych w swej kategorii. Prowadzenie narracji, manipulowanie, łączenie kilku faktów i ostatecznie sprowadzanie ich wszystkich do jednej osoby jest wprost fenomenalne. Zastanawiam się ile czasu zajęło autorowi zebranie materiałów, informacji stworzenie z nich tak fascynującej opowieści, która przykuje uwagę czytelnika i wciągnie go w te wszystkie intrygi, spory i romanse. Niestety nie dowiemy się tego od niego samego, ponieważ M. Druon zmarł przed rokiem w wieku 91 lat. 

Od tego dnia, od momentu zakończenia "Króla z żelaza", każda książka historyczna będzie musiała dorównać  powieści Druona, by zyskać moje uznanie. I mam cichą nadzieję, że będą to właśnie kolejne tomy cyklu "Królowie przeklęci", które mam zamiar przeczytać jak najszybciej!

Dla zainteresowanych załączam link do strony cyklu Królowie Przeklęci

*Druon M., Król z żelaza, tłum. Adriana Celińska, wyd. Otwarte 2010, s. 111;

5 komentarzy:

  1. mam na nią straszną ochotę :) może niedługo się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Edith - trzymam kciuki, żeby udało się jak najszybciej :) ja też czekałam na tę książkę baaardzo długo, w końcu udało mi się zdobyć ją jako egzemplarz do zrecenzowania z serwisu Lubimy Czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Twojej recenzji wynika, że to świetna książka. Albo Ty tak dobrze piszesz recenzje:-) i o ile do tej pory za historycznymi nie przepadałam, to pewnie na tę się skuszę:-) pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lotnica - polecam bardzo gorąco! I dziękuję za komplement :) aż się zarumieniłam...

    OdpowiedzUsuń