Przeczytanych książek: 3
Ilość przeczytanych stron: 1214 (42 strony dziennie)
Książki w ramach wyzwania Projekt Nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania Stosikowe Losowanie: 0
Książki w ramach wyzwania Literatura na Peryferiach: 0
Książki w ramach wyzwania Rosja w Literaturze: 0
Książki w ramach wyzwania Dinozaury Literatury: 0
Książki w ramach wyzwania Moja B-netka: 0
Książki w ramach wyzwania Papierowy Zwierzyniec: 0
Książki w ramach wyzwania Reporterskim Okiem: 0
Książki w ramach wyzwania Francuska Kawiarenka Literacka: 0
Książki w ramach wyzwania Projekt Kraszewski: 0
Najlepsza książka:"Kochali się, że strach" antologia (z perspektywy czasu bardziej zapadła mi w pamięć :))
Ilość książek w ramach planów czytelniczych: 48 (ubyło 3, przybyło 2)
Książki pozyskane:
- recenzyjne: 3
- allegro: 0
- podaj/finta: 0
- kolejkowo: 0
- księgarnia: 0
- biblioteka: 0
- upominek/prezent: 0
Jakoś nie wychodzą mi comiesięczne plany czytelnicze... Całe ferie zmarnowałam na różne głupstwa, a do książek prawie nie zajrzałam. Oby kolejne miesiące były obfitsze w czytelnicze doznania :)
Dwie pasje i tysiące marzeń...
Czyli kilka przemyśleń nad książkami i całą zbędną resztą, która tak umila człowiekowi życie
czwartek, 1 marca 2012
poniedziałek, 27 lutego 2012
Co zrobić, gdy...
Witajcie kochani!
Od kilku dni zmagam się z problemem dotyczącym książki. Kiepskiej książki, którą otrzymałam do recenzji. Zmuszona sytuacją czytałam ją na siłę, choć kilka razy miałam ochotę po prostu odłożyć ją i już nigdy nie dotykać. Ale doczytałam... I co z tego mam? Nic. Proszono mnie bowiem, żeby nie pisać recenzji, jeśli książka się nie spodobała. Mam teraz małe wyrzuty sumienia i czuję się z tym niezbyt dobrze. W końcu po to czytałam tę pozycję, by ją potem opisać, jaka by nie była... Z drugiej strony przyjęłam warunki współpracy i teraz tylko mogę sobie pluć w brodę.
Czy wy też macie czasami podobne problemy? Moja współpraca z wydawnictwami i niektórymi portalami dopiero się rozpoczyna i obawiam się, że jeśli opiszę nieprzychylnie książkę, współpraca się rozpadnie. Z drugiej strony sumienie nie pozwala mi okłamywać innych i zachwycać się czymś, co zupełnie nie przypadło mi do gustu. Cóż więc robić? Nie pisać recenzji jeśli się nie podobało? A może napisać i narazić się na gromy ze strony autora lub wydawnictwa?
P.S.: Nie odbierzcie tego jako aktu rozpaczy - nie zależy mi aż tak bardzo na licznej współpracy. Książek na półkach mam mnóstwo. Ale po prostu miło jest od czasu do czasu otrzymać jakąś nowość, i to zupełnie za darmo :)
sobota, 18 lutego 2012
Koniec z Facebookiem!!!!!!!!!
Nie, no teraz to przegięli na całego! Pamiętacie, jak kilka miesięcy temu pisałam o zablokowaniu mojego konta na FB? Założyłam więc nowe, w którym podałam prawdziwe dane i - o zgrozo - PO RAZ KOLEJNY ZABLOKOWANO MI KONTO!!! Jakim prawem pytam!?!?!?!? Nie jestem niewolnikiem portali społecznych więc jeśli zostaję co i rusz zablokowana z powodu rzekomego fikcyjnego konta to niestety ale rezygnuję. Czuję się oszukana, niesłusznie oskarżona o powoływanie się na kogoś innego i potraktowana jak wróg publiczny! I jeszcze bezczelnie każą mi przysyłać kopię dowodu osobistego! Ani mi się śni!
Jestem oburzona i moja noga na Facebooku już więcej nie postanie! Nie muszę upubliczniać wszystkich moich danych osobowych, by kontaktować się ze znajomymi! Nie zgadzam się na takie traktowanie!
Kochali się, że strach!
Autor: zbiorowy (D. Greps, P. Grochowski, A. Janusz, M. Kisiel, K. Majcher, K. Makawczyk, R.W. Orkan, M. Raduchowska, K. Romańczuk, A. Sawicki, W. Semrau, K. Skolim, A. Zielińska)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2007
Ilość stron: 432
Ocena: 4,5
Źródło: własna biblioteczka
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2007
Ilość stron: 432
Ocena: 4,5
Źródło: własna biblioteczka
Bardzo lubię krótkie formy literackie, zwłaszcza opowiadania. Kiedy odkryłam antologię z gatunku fantastyki, ani chwili nie wahałam się, by ją zdobyć. Długi czas stała na półce, ale się doczekała. A wrażenia? No cóż...
Po pierwsze, zanim dokonam dogłębnej analizy opowiadań, muszę napomknąć, iż autorami są pisarze-amatorzy, miłośnicy fantastyki, którzy w ramach poszerzenia własnych zainteresowań postanowili wziąć udział w Fahrenheitowych ZakuŻonych Warsztatach i napisać coś swojego na bardzo nieskomplikowany temat, jakim jest miłość. Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się tak wielu odcieni miłości w jednym zbiorze i pragnę pochwalić wszystkich autorów za pomysły, i w większości przypadków bardzo ciekawie poprowadzone narracje.
W zbiorze tym znaleźć można 14 opowiadań z gatunku fantasy i science fiction. Niestety nie przepadam za tym drugim typem literatury więc pozwólcie, że skupię się bardziej na historiach z rodziny tych fantastycznych :) a jest o czym pisać, ponieważ większość z nich najzwyczajniej w świecie bardzo przypadła mi do gustu. Streszczę teraz kilka opowiadań, które na to zasłużyły.
Na największe wyróżnienie zasłużyła opowieść Marty Kisiel "Dożywocie". Młody mężczyzna - Konrad Romańczuk - dowiaduje się niespodziewanie, iż baaardzo daleki krewny zapisał mu w spadku swą posiadłość, Lichotkę. Młodzieniec wyrusza więc w długą podróż, by sprawdzić, cóż go tam spotka. Czytając zapis w testamencie o "dożywociu" znajdującym się w domu, Konrad nastawiał się na ciekawe przeżycia. Nawet w snach nie liczył na takie niespodzianki! Zakichane i zasmarkane Licho, które okazuje się aniołkiem-czyścioszkiem, cztery utopce kąpiące się w wannie, kotka Zmora, obsługujący kuchnię Krakers - pradawny potworek wywołany przez jednego z dawnych lokatorów. Ale to nie wszystko... Konrada każdego dnia i na każdym kroku spotyka kolejna niespodzianka. Mężczyzna z dnia na dzień coraz bardziej przywiązuje się do nowego miejsca i zaczyna swe drugie życie - życie w Lichotce. Bardzo ciekawe i skonstruowane opowiadanie, choć na końcu poczułam, że autorka musiała nagle przerwać i zakończyć wątki, bo zaczęła się z tego robić powieść. I co się okazuje? Miałam nosa! W 2010 roku Marta Kisiel wydała swą pierwszą powieść pt "Dożywocie". Chętnie po nią sięgnę :)
Kolejne warte przeczytania opowiadanie to "Imponderabilia" Aleksandry Jakusz - historia mistrza nekromancji Serpentinusa i jego sługi, impa o imieniu Hark. Pewnego dnia Hark odkrywa, że z mistrzem dzieje się coś dziwnego. Wszczyna śledztwo i dowiaduje się, że Serpentinus jest zakochany! Tylko co to oznacza? A czym jest żona? Do czego służy miłość i jak ją złapać? Mały demon postanawia pomóc swemu panu. Znalazł kilka ciekawych sposobów...
Wyróżnię jeszcze dwa: "Cała prawda o PPM" Martyny Raduchowskiej - fantastyczna bajka o miłości, w której wszystko jest pokręcone i w krzywym zwierciadle ukazuje typowe bajki dla dzieci. Upijająca się księżniczka zakochana w chłopaku ze wsi, przystojny królewicz, którego nikt nie chce i który w celu zdobycia żony całuje wszystko, co może mu zapewnić małżonkę (a więc śpiące królewny, żabki i inne postacie). I wiedźma na kacu uwikłana w poszukiwania tej jednej jedynej, dzięki której królewicz otrzyma od ojca tron (w przeciwnym razie zdobędzie go młodszy brat!). Bardzo wesoła bajeczka, ciekawy pomysł i duża doza fantazji!
Ostatnim wyróżnionym opowiadaniem jest "Miód z moich żył" Rafała W. Orkana (którego nazwisko kilkakrotnie obiło mi się o uszy), dosyć nietypowe science fiction, które o dziwo bardzo mnie zainteresowało i poruszyło. Autor ukazuje tu świat przyszłości, w którym jak w średniowieczu ludzie podzieleni są na tych, którzy mają pieniądze i władzę, na tych, którzy jakoś sobie radzą i na tych, którzy nie mają żadnych praw. Chłopak w najniższej warstwy społecznej zakochuje się w dziewczynie z wyższych sfer, która odkrywając jego niezwykły dar, postanawia to wykorzystać. Gebneth oddałby wszystko, by móc codziennie widywać swą ukochaną. Zupełnie zapomina, że tuż obok niego jest Tane-Tani, która żyje, pracuje i jest tylko dla niego. Historia kończy się niespodziewanie i tragicznie, i pewnie dlatego tak bardzo utkwiła mi w pamięci.
Bardzo mile wspominam większość spotkań w początkującymi autorami, i co ciekawe, okazało się, że jedną z piszących tu osób znam - Karolina Majcher, autorka "Fantastycznej miłości" jest moją koleżanką z czasów studenckich. I ani słowem się nie pochwaliła, że w wolnej chwili pisze dla Fahrenheita.
A więc podsumowując: kto lubi opowiadania, kto lubi fantastykę, kto lubi pośmiać się i trochę też popłakać, zapraszam do lektury. Jestem pewna, że większość z twórców tej antologii będzie w przyszłości (lub już są) świetnymi pisarzami. Trzymam za wszystkich kciuki i będę śledzić dalsze poczynania tych, którzy najbardziej zapadli mi w pamięci :)
wtorek, 14 lutego 2012
Prośba, prośba.. :)
Drodzy bloggerzy i czytelnicy!
Zwracam się do was z pewną bardzo nietypową prośbą. Właściwie nie tyle ja, co autorka książki "Pierwsza z Rodu. Znajda" - Joanna Łukowska. Powyższa powieść została zgłoszona do konkursu E-book roku 2011. Ja już dawno przeczytałam tę książkę i osobiście uważam, że jest świetna! Dlatego należy dać jej szansę i oddać jak najwięcej głosów :)
Ci, którzy czytali i którym się podobało, niech głosują od 20 lutego 2012 na STRONIE KONKURSU, a ci, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z twórczością J. Łukowskiej odsyłam do RECENZJI, którą naskrobałam na blogu oraz na stronę wydawnictwa RW2010, na której to można nabyć książkę na niewielkie pieniądze :)
Dziękuję za uwagę :)
sobota, 4 lutego 2012
Ja, pani woźna
Autor: Ewa Ostrowska
Wydawnictwo: Skrzat
Seria wydawnicza: Kobiece Perły
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 480
Ocena: 5
Źródło: własna biblioteczka
Wydawnictwo: Skrzat
Seria wydawnicza: Kobiece Perły
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 480
Ocena: 5
Źródło: własna biblioteczka
Już od dawna żadna książka nie wzbudziła we mnie tylu emocji - pozytywnych i negatywnych. Od dawna też nie sięgałam po książkę, której treść wzbudziła we mnie bardzo mieszane uczucia. Szczerze przyznaję, że do lektury powieści E. Ostrowskiej podeszłam z dużym dystansem i wątpliwościami. Sama siebie chciałam przekonać, że to nie jest literatura dla mnie. Czy się udało?
Już z okładki możemy się dowiedzieć, iż jest to historia Kaśki, dojrzałej kobiety, żony, matki, redaktorki działu kultury w jednym z poczytnych czasopism. Kobiety spełnionej, można powiedzieć - przystojny i bogaty mąż, dobrze płatna praca, synek jak marzenie. I absolutnie nie przeszkadzało jej, że co jakiś czas do domu wydzwaniały nieznane panie poszukując misiaczka, cukiereczka czy inne ciasteczko. Nie miała też za złe mężowi, że nie chciał mieć dziecka, że się nim brzydził i nie spędził z nim ani jednej godzinki. Jej życie było po prostu cudowne. Do czasu. Do chwili, gdy ukochany oświadczył jej, że odchodzi do innej, bogatszej, że wyjeżdża do Anglii. Do momentu, gdy redaktor naczelny zaproponował jej awans zawodowy w zamian za seks. Do dnia, w którym jej syn powiedział "nienawidzę cię mamle, chcę do taty!".
Kaśka straciła wszystko. Miłość męża, miłość syna, pracę. Rodziców nie miała już od dawna, pozostała jej więc przyjaciółka, pani dyrektor w szkole podstawowej. I babcia Pola, przyszywana babcia, którą poznała podczas jednego z wypadów na wieś. Na tym kończył się jej świat.
Na skraju rozpaczy Kasia prosi przyjaciółkę, by ta znalazła jej pracę, nawet w charakterze woźnej. Tak też się staje, ale żeby było zabawniej, nasza bohaterka trafia na najgorszą w świecie pracodawczynię, która jako jedyna chyba nie zauważa, że nowo przyjęta woźna zna dwa języki obce, potrafi budować zdania wielokrotnie złożone, a na dodatek nosi płaszcze za kilka tysięcy złotych i buty na kilkunastocentymetrowym obcasie. Zauważa to jednak tak zwany personel średni i od razu dochodzi do wniosku, że coś tu jest nie tak. Koleżanki po fachu wiedzą dobrze, że Kasia nie przyjęła tej pracy z zamiłowania do sprzątania i że zawód woźnej zupełnie do niej nie pasuje. W nowym miejscu pracy bohaterka odkrywa prawdziwe przyjaźnie, zaczyna zauważać szare życie ludzi żyjących za marne grosze w nędznych mieszkaniach.
Kasia poznaje też w szkole tajemniczego konserwatora, pana Daniela, który podobnie jak ona wypowiada się poprawną polszczyzną, nie popełnia żadnych błędów ortograficznych i pomaga jej w każdej możliwej sytuacji. Zaczyna się nią bardzo mocno interesować. A co gorsza nie tylko nią, ale i jej synem. O co tu chodzi?
O czym tak naprawdę jest powieść E. Ostrowskiej? O wszystkim. O wielkiej przegranej, o odnajdywaniu sensu życia, o miłości, o przyjaźni, o ludzkich dramatach i happy endach. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. I właśnie tu upatruję wielki problem tej książki. Za dużo, za mocno, za bardzo. Przyznam szczerze, że kilka razy płakałam jak bóbr czytając niektóre fragmenty. Ale po chwili chwytałam się za głowę i zastanawiałam, po co autorka wrzuciła tu kolejną postać, następną przygodę?
Historia Katarzyny Malickiej wciągnęła mnie niesamowicie. Wciąż próbuję wmówić sobie, że taka kobieca literatura nie jest dla mnie, że nie będzie mi się podobała, a jednak pochłaniam ją jednym tchem i utożsamiam z bohaterką. Mówię sobie, co ja zrobiłabym na jej miejscu, wściekam się na nią za tak głupie postępowanie. I o to w książce chodzi. Ma wciągnąć czytelnika do gry. "Ja, pani woźna" taką cechę właśnie posiada. Niestety strasznie drażnił mnie chwilami język i styl pisania autorki. Najbardziej zaś nie podobał mi się sposób wypowiadania głównej bohaterki i jej przyjaciółki. E. Ostrowska stworzyła postacie o bardzo ubogim języku i szerokim wachlarzu słownictwa niepasującego do dojrzałych kobiet. Mimo, iż narracja ukazywała nam zupełnie inne postacie, dialogi sprawiały, że kobiety w powieści wydawały się po prostu głupiutkie i naiwne jak małe dzieci.
No i tyle moich ochów i fochów pod adresem książki. Podsumowując: dałam pani Ostrowskiej mocną piątkę, ponieważ nie mogłam się oderwać od lektury, strasznie emocjonalnie się z nią związałam i za to autorce dziękuję. Trochę miłości i radości też się nam w życiu należy. Zwłaszcza w takie mroźne, zimowe wieczory. Dlatego polecam wszystkim paniom (jest to zdecydowanie kobieca literatura) i zachęcam do lektury. Można się pośmiać, popłakać, zastanowić i nacieszyć życiem wraz z bohaterami książki. Każdej z nas czasami tego właśnie trzeba!
piątek, 3 lutego 2012
Podsumowanie miesiąca - styczeń 2012
Przeczytanych książek: 3
Ilość przeczytanych stron: 850
Książki w ramach wyzwania Projekt Nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania Stosikowe Losowanie: 1
Książki w ramach wyzwania Literatura na Peryferiach: 0
Książki w ramach wyzwania Rosja w Literaturze: 0
Książki w ramach wyzwania Dinozaury Literatury: 0
Książki w ramach wyzwania Moja B-netka: 1
Książki w ramach wyzwania Papierowy Zwierzyniec: 0
Książki w ramach wyzwania Reporterskim Okiem: 0
Książki w ramach wyzwania Francuska Kawiarenka Literacka: 2
Książki w ramach wyzwania Projekt Kraszewski: 0
Najlepsza książka: "Zamordowana królowa" Maurice Druon
Ilość książek w ramach planów czytelniczych: 49 (ubyło 5, przybyło 5)
Książki pozyskane:
- recenzyjne: 0
- allegro: 0
- podaj/finta: 0
- kolejkowo: 0
- księgarnia: 0
- biblioteka: 0
- upominek/prezent: 0
Początek roku taki sobie, ale pierwsze koty za płoty. Z miesiąca na miesiąc powinnam się powoli rozkręcać. Nabrałam ochoty do czytania, czekam na kilka recenzyjnych książek więc będzie co robić. A póki mam ferie, czas nadrabiać zaległości :)
Ilość przeczytanych stron: 850
Książki w ramach wyzwania Projekt Nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania Stosikowe Losowanie: 1
Książki w ramach wyzwania Literatura na Peryferiach: 0
Książki w ramach wyzwania Rosja w Literaturze: 0
Książki w ramach wyzwania Dinozaury Literatury: 0
Książki w ramach wyzwania Moja B-netka: 1
Książki w ramach wyzwania Papierowy Zwierzyniec: 0
Książki w ramach wyzwania Reporterskim Okiem: 0
Książki w ramach wyzwania Francuska Kawiarenka Literacka: 2
Książki w ramach wyzwania Projekt Kraszewski: 0
Najlepsza książka: "Zamordowana królowa" Maurice Druon
Ilość książek w ramach planów czytelniczych: 49 (ubyło 5, przybyło 5)
Książki pozyskane:
- recenzyjne: 0
- allegro: 0
- podaj/finta: 0
- kolejkowo: 0
- księgarnia: 0
- biblioteka: 0
- upominek/prezent: 0
Początek roku taki sobie, ale pierwsze koty za płoty. Z miesiąca na miesiąc powinnam się powoli rozkręcać. Nabrałam ochoty do czytania, czekam na kilka recenzyjnych książek więc będzie co robić. A póki mam ferie, czas nadrabiać zaległości :)
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Zamordowana królowa
Autor: Maurice Druon
Tytuł oryginału: La reine etranglee
Tłumaczenie: Adriana Celińska
Cykl: Królowie Przeklęci, tom II
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 300
Ocena: 5,5
Źródło: własna biblioteczka
Tytuł oryginału: La reine etranglee
Tłumaczenie: Adriana Celińska
Cykl: Królowie Przeklęci, tom II
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 300
Ocena: 5,5
Źródło: własna biblioteczka
Ależ długo zbierałam się do napisania czegokolwiek o tej książce... Z kilkutygodniowym poślizgiem, przy absolutnym braku weny i z ogromnym kacem moralnym postanowiłam w końcu usiąść i coś naskrobać. W końcu mam ferie i żadne wymówki już nie zadziałają!
Lubicie Francję? Tak? A więc to książka wprost wymarzona, aby pogłębić to uczucie. Intryga za intrygą, egoizm, który wygląda zza każdego rogu komnaty, blichtr, władza, manipulacje i kombinacje. Oj , dzieje się tu tyle, że nie sposób wszystkiego opisać... Ale spróbuję choć odrobinę uchylić rąbka.
Jak wiadomo z pierwszego tomu (kto nie czytał niech szybko to nadrobi i nie czyta już dalej moich notatek), Król z Żelaza posyła na stos ostatnich Templariuszy, za co zostaje obłożony klątwą. On i trzynaście pokoleń jego rodziny. Rzeczywiście, wszystko zaczyna się spełniać. Król umiera, na tronie zaś zasiada najstarszy syn - Ludwik Kłótliwy. Nie bez kozery posiada on ten przydomek. Jako zupełny nieudolnik, który nie potrafi samodzielnie podjąć żadnej decyzji, wciąż opiera się na zdaniu swego wuja, Karola Walezjusza, co już podczas pierwszego spotkania z najważniejszymi członkami Rady Królewskiej owocuje kłótniami i utratą autorytetu. Nie to jednak zajmuje nowego króla. Został on bowiem poniżony w dniu, w którym świat dowiedział się o wielkich rogach, jakie przyprawił mu jego małżonka - Małgorzata Burgundzka - skazana za to na dożywotnie więzienie. Cóż to jednak za wyjście - więzienie. Król nadal związany jest węzłem małżeńskim i nijak nie jest w stanie zapewnić sobie potomka. Należy więc rozwiązać to, co go tak ogranicza. Tylko jak?
Można wybrać nowego papieża - swojego papieża, który unieważni małżeństwo. Można zmusić małżonkę, by wyznała, iż małżeństwo nie zostało skonsumowane. Można w końcu... A więc możliwości jest kilka i trzeba uczynić wszystko, by król po raz kolejny mógł poślubić kobietę, która zasługuje na koronę Francji. O to już postarał się kochany wuj, wybierając swą uroczą węgierską kuzynkę. Rozpoczęto działania.
Niestety ani król, ani jego doradca nie wzięli pod uwagę największego przyjaciela i powiernika poprzedniego władcy, z którego Walezjusz wraz bratankiem zrobili największego wroga królestwa. Enguerrand de Marigny rozpoczyna swoją batalię o państwo francuskie, a wpływy ma ogromne i nie waha się ich użyć. Tak zaczyna się walka, której bronią są słowa, kłamstwa, pułapki i podchody. A wszystko to na tle pustego skarbca, klęski głodu i zawirowań politycznych. Kto zwycięży? Czyja intryga zapewni władzę, a czyja klęskę? Musicie, musicie się o tym przekonać! Koniecznie!
Książka ta wciągnęła mnie niesamowicie. Zabawne zwroty akcji, bardzo żywiołowe dialogi i opisy narracyjne, jakże barwnie ukazujące to, co działo się u szczytu władzy oraz tam, gdzie władza już nie sięgała. Na dodatek jako książka historyczna, oparta na autentycznych wydarzeniach, tym bardziej dziwi, zachwyca i zdumiewa. Już nie mogę się doczekać kolejnego tomu! Stoi na półce i pewnie jeszcze w te ferie zostanie skonsumowany...
sobota, 14 stycznia 2012
Bracie, siostro, rodzino... - podsumowanie wyzwania
Wyzwań w ubiegłym roku było wiele. "Bracie, siostro, rodzino..." jako jedno z nielicznych udało mi się w miarę pozytywnie ukończyć :) oto rezultaty moich zmagań:
1. "Ciocia Mame" Patrick Dennis (relacje ciocia - bratanek)
2. "Oczyszczenie" Sofi Oksanen (relacje siostrzane)
3. "Zło" Jan Guilllou (relacje ojciec - syn, książki nie doczytałam)
4. "Równoumagicznienie" Terry Pratchett (relacje babcia - wnuk)
5. "Jak Bóg przykazał" Niccolo Ammaniti (relacje ojciec - syn)
6. "Zaopiekuj się moją mamą" Shin Kyung-Sook (relacje matka - sórka, syn)
7. "Moja wyspa Bali" Urszula Ewertowska (relacje siostrzane)
Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona z wyników, choć nie udało mi się przeczytać książki dotyczącej relacji braterskich. Mam jednak nadzieję, że nadrobię to w nadchodzącym roku :)
Dziękuję pomysłodawczyni za zaproszenie do ciekawego wyzwania i życzę dalszych ciekawych pomysłów!
1. "Ciocia Mame" Patrick Dennis (relacje ciocia - bratanek)
2. "Oczyszczenie" Sofi Oksanen (relacje siostrzane)
3. "Zło" Jan Guilllou (relacje ojciec - syn, książki nie doczytałam)
4. "Równoumagicznienie" Terry Pratchett (relacje babcia - wnuk)
5. "Jak Bóg przykazał" Niccolo Ammaniti (relacje ojciec - syn)
6. "Zaopiekuj się moją mamą" Shin Kyung-Sook (relacje matka - sórka, syn)
7. "Moja wyspa Bali" Urszula Ewertowska (relacje siostrzane)
Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona z wyników, choć nie udało mi się przeczytać książki dotyczącej relacji braterskich. Mam jednak nadzieję, że nadrobię to w nadchodzącym roku :)
Dziękuję pomysłodawczyni za zaproszenie do ciekawego wyzwania i życzę dalszych ciekawych pomysłów!
piątek, 13 stycznia 2012
Vita Brevis. Listy Florii Emilii do Aureliusza Augustyna
Autor: Jostein Gaarder
Ilustracje: Hilde Kramer
Tytuł oryginału: Vita brevis. Floria Aemilias brev til Aurel Augustin
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: Jacek Santorski & CO
Rok wydania: 1997
Ilość stron: 250
Ocena: 4
Źródło: własna biblioteczka
Ilustracje: Hilde Kramer
Tytuł oryginału: Vita brevis. Floria Aemilias brev til Aurel Augustin
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: Jacek Santorski & CO
Rok wydania: 1997
Ilość stron: 250
Ocena: 4
Źródło: własna biblioteczka
Josteina Gaardera znamy przede wszystkim z bardzo moralizatorskich i filozoficznych powieści dla dzieci i młodzieży. Ja także jestem już po lekturze kilku z nich i przyznaję bez bicia, że w większości bardzo przypadły mi do gustu (zwłaszcza "Dziewczyna z pomarańczami"). Cóż jednak tym razem zaaplikował nam autor? Jakież było moje zdziwienie, gdy w antykwariacie odnalazłam "Vita brevis", której główną częścią jest list Florii Emilii do biskupa Aureliusza Augustyna, czyli świętego Augustyna, myśliciela i jednego z ojców kościoła rzymskokatolickiego.
We wstępie autor opowiada swoją przygodę, którą przeżył podczas targów książek w Buenos Aires w roku 1995. W mieście tym znalazł bowiem przytulny antykwariat, w którym na regale ze starymi rękopisami odnalazł tajemniczy list kierowany do człowieka, którego biografię każdy filozof zna niemal na pamięć. A jednak Gaarder nigdy nie słyszał o niejakiej Florii Emilii. Zaintrygowany zakupił ów rękopis, przełożył go na język norweski i wydał w formie książki.
List to nietypowy i odkrywający grzeszną stronę życia Świętego Augustyna. Floria Emilia to jego wielka miłość, kobieta, z którą spędził wiele lat, która urodziła mu syna, która kochała go ponad życie i za to została ukarana. Każda strona listu aż wrze od emocji, skrajnych emocji. Ale czemu się dziwić, skoro wyszedł spod ręki kobiety zdradzonej, oszukanej, a mimo to kochającej do nieprzytomności. Floria nie ukrywa swych uczuć przed adresatem. Z drugiej strony nie może pogodzić się z odejściem ukochanego. List ten powstał po ukazaniu się w starożytnym Cesarstwie Rzymskim "Wyznań" Świętego Augustyna i autorka listu bardzo często cytuje słowa kochanka. Obraża go, wyśmiewa, błaga, by zmienił decyzję i wrócił do niej. Desperacja? Nadzieja? Nienawiść? Co dręczy najbardziej Florię Emilię, co każe jej pisać tak długi list, którego być może adresat nawet nie przeczyta?
Dawno już nie miałam okazji czytać tekstu napisanego tak specyficznym językiem, pełnym aluzji do znanych myślicieli, cytatów ze starożytnych dzieł. Czy pochłonęła mnie ta lektura? Nie. Czytałam ją z zainteresowaniem, ale nie zachwyciłam się nią. Smutny jest los kobiety porzuconej, która mimo wszystko kocha i czeka na to, co prawdopodobnie już nie wróci. Jednak styl, język, liczne podteksty powodowały, że rozpraszałam się i często przerywałam czytanie. J. Gaarder dosyć prezycyjnie starał się wyjaśnić każdą zagwostkę i każde odwołanie do wątków filozoficznych zawartych w liście, co bardzo ułatwiło mi - filozoficznemu laikowi - zrozumienie niektórych wypowiedzi Florii.
Nigdy do końca nie udowodniono autentyczności listu, choć Jostein Gaarder jest przekonany co do jego wiarygodności i uparcie wierzy, że odkrył kawałek nieznanej dotąd historii. Ja także mu uwierzyłam, lecz nie zmienia to mojego stosunku do Świętego Augustyna. A powinno.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



