piątek, 31 lipca 2015

Siódmy Syn

Autor: Orson Scott Card
Tytuł oryginału: The Seventh Son
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Cykl: Opowieść o Alvinie Stwórcy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Seria wydawnicza: Fantastyka
Rok wydania: 1999
Liczba stron: 272
Ocena: 5

źródło: własna biblioteczka

...Mała Peggy bardzo uważała na jajka...*   

Po kilkumiesięcznej przerwie czytelniczej jedynymi książkami, które zachęcały mnie do czytania były te z gatunku fantastyki. Skoro tak, to czas najwyższy poznać te najbardziej popularne i lubiane dzieła - wybór padł na stojącego od kilku lat na półce O.S.Carda. Czy wybór był słuszny? Byłam pewna, że tak, skoro sam mistrz Sapkowski zachwycał się piórem owego pisarza. Choć przyznam szczerze, że okładka sprawiała wręcz odwrotne wrażenie - patrząc na nią liczyłam na jakieś science fiction bardziej niźli zwykłą fantastykę. Na szczęście tu się myliłam.

"Siódmy syn" to historia rodziny Millerów, którzy wędrowali przez ziemie nowo odkrytej Ameryki Północnej w poszukiwaniu swego miejsca. Głowa rodziny, Alvin Miller wiózł na wozach cały swój dobytek: ciężarną żonę Faith, sześcioro synów, jedną dorosłą córkę i niemałą gromadę młodszych panienek, a także i niezbędną do życia resztę rzeczy. Przemierzając spokojną rzekę w bród stało się coś zupełnie nieoczekiwanego - rzeka wezbrała gwałtownie, porywając wóz, a na nim ciężarną kobietę. Pozostali członkowie rodziny dali radę opuścić rzekę o własnych siłach, jednak Faith zaczęła właśnie rodzić. Ostatkiem sił zdołano przenieść ją do pobliskiej karczmy, gdzie urodził się siódmy syn siódmego syna - Alvin Junior. "Siódmy syn siódmego syna rodzi się z wiedzą o tym, jak rzeczy wyglądają pod powierzchnią"** 

Al urodził się, choć nie powinien. Niewidzialna siła pragnęła, by nigdy nie ujrzał świata. Trafiła jednak na solidny opór w postaci Małej Peggy - żagwi, widzącej przyszłość. Ona uratowała go i miała chronić przed tym, co miało chłopca prześladować przez długie lata. 

Tak rozpoczyna się historia Alvina Stwórcy. Historia dosyć trudna i wymagająca od czytającego sporego skupienia. O.S.Card wplata bowiem rzeczy magiczne do realnego świata i opiera się w wielu momentach na faktach i postaciach związanych z historią Stanów Zjednoczonych. Trochę jednak tę historię zmienia. Oczywiście nie zorientowałabym się, gdybym nie przeczytała posłowia autorstwa Andrzeja Sapkowskiego. Bardzo ułatwiło mi to zrozumienie wielu fragmentów i radzę każdemu rozpocząć czytanie "Siódmego Syna" właśnie od posłowia.  

Poza historią mamy tu też sporo rzeczy iście fantastycznych: mamy magię, taką zwyczajną, ukrytą w zabobonach i runach ochraniających domy i ludzi; mamy też niewidzialne siły, zarówno te dobre jak i złe, które walczą ze sobą na każdym kroku; mamy w końcu samego Alvina Juniora, który powoli uczy się, jak wykorzystywać swój wielki nadprzyrodzony dar, by nikogo nie skrzywdzić i chronić samego siebie. A w to wszystko wplątana zostaje jeszcze ślepa i niekontrolowana wiara chrześcijańska.

Podsumowując: "Siódmy Syn" to bardzo dobry początek bardzo ciekawej historii, którą na pewno będę poznawać krok po kroku. Już druga część cyklu zapowiada się interesująco, gdyż pojawia się motyw Indian - skrzywdzonych, zhańbionych i wyrzuconych ze swoich terenów...

...To tylko dodawało słodyczy tej chwili, która wkrótce miała się stać wspomnieniem. I marzeniem...*

*Pierwsze/ostatnie zdanie powyższej książki
** cytat ze s. 165

poniedziałek, 27 lipca 2015

[NOCnikowe lektury] Mała Księżniczka

Dziś w ramach cyklu NOCnikowych Lektur chciałabym przybliżyć Wam bardzo intrygującą serię książeczek o pewnej krzykliwej, rozkapryszonej i przezabawnej Małej Księżniczce. Wymyślił ją znany brytyjski ilustrator Tony Ross. Na podstawie jego książeczek powstały także animowane bajeczki o podobnym tytule - "Świat Małej Księżniczki". Maja córeczka uwielbia swą książeczkową koleżankę i - niestety - czasami po dłuższym z nią "przebywaniu", zaczyna zachowywać się podobnie. I niech mi nikt nie próbuje wmówić, że książki nie pływają na dzieci i ich wyobraźnię! ;)

Seria o Małej Księżniczce liczy 14 tytułów. My poznałyśmy dopiero pięć spośród nich i tę piątkę właśnie tutaj przedstawię.  Układam je według chronologii naszego czytania.

Autor: Tony Ross
Ilustracje: Tony Ross
Tłumaczenie: Anna Bańkowska-Lach
Cykl: Świat Małej Księżniczki
Wydawnictwo: Olesiejuk
Rok wydania: 2006
Liczba stron: 28

********************************************* 


Tytuł: Gdzie jest mój smoczek?
Tytuł oryginału: I want my dummy

Ocena Łucji: 5
Ocena moja: 4,5

źródło: własna biblioteczka

To pierwsza książeczka z serii, po którą sięgnęłyśmy. Kupiłam ją za bezcen (3,50), a że moja córeczka kochała swojego smoczka - tak jak Księżniczka - od razu chciała przeczytać tę książkę. Historia ze smoczkiem jest tu podobna do tych, które przydarzają się w normalnych domach. Księżniczka uwielbia swój smoczek i nosi go ze sobą wszędzie, mimo, że jest już na to zdecydowanie za duża. Pewna tajemnicza ręka postanawia podjąć wyzwanie i chowa smoczek przy każdej nadarzającej się okazji. Ale nic to dla Małej Księżniczki, która wyjmuje go nawet z kosza na śmieci. Zaczyna się więc inny rodzaj perswazji - tłumaczenie, że nie wypada, że nikt już smoczka nie używa... Niestety wszystko na nic, do czasu aż przypadkowo spotkany kuzyn rzuca jedno zdanie: "ten smoczek wygląda głupio!".


Nie łudźcie się jednak, że dzięki tej książce wasze dziecko porzuci smoczki. Dziecko, do którego kierowana jest ta bajka, prawdopodobnie nie zrozumie sensu zakończenia. Można wytłumaczyć to oczywiście po swojemu - ja tak zrobiłam, ale nie na zbyt wiele się to zdało. Mimo wszystko lektura jest bardzo śmieszna i Łucja chętnie do niej wraca (czytamy ją już od ponad roku!)

*******************************

Tytuł: Nie chcę iść do szpitala
Tytuł oryginału: I don't want to go to hospital

Ocena Łucji: 5
Ocena moja: 5

źródło: własna biblioteczka


Kolejna kupiona za bezcen część przygód Małej Księżniczki cieszy się w naszym domu nie mniejszym powodzeniem. I od razu uprzedzam - na pewno nie jest to pozycja poprawna pedagogicznie ;) otóż Małej Księżniczce urosło coś na nosie i pani doktor stwierdziła, że trzeba się udać do szpitala. Ale ona ani myśli się tam wybierać. Rozpoczynają się poszukiwania w całym zamku. W końcu odnaleziona siłą zostaje dostarczona do szpitala, a tam... jest super!


I gdy Mała Księżniczka musi wrócić do normalności, żąda wręcz powrotu do szpitalnego łóżka, gdyż "traktowali mnie tam jak księżniczkę".

**********************************


Tytuł: Gdzie jest mój nocnik
Tytuł oryginału: I want my potty!

Ocena Łucji: 3,5
Ocena moja: 4

źródło: biblioteka miejska w Kartuzach


To najsłabsza z dotychczasowych części serii o Księżniczce, którą miałyśmy okazję czytać. Nasza mała bohaterka bawi się w najlepsze, biega sobie po zamku i ogrodzie, lecz w pewnym momencie czuje, że musi do toalety. Krzyczy więc najgłośniej jak potrafi: "Gdzie jest mój nocnik?!" I zaczyna się poszukiwanie nocnika. Jak na złość ten zapadł się pod ziemię. Cała historia to właściwie poszukiwanie nocniczka. Gdy w końcu pokojówka przybywa z pomocą, okazuje się... że jest już za późno.

Lektura w naszym przypadku bardzo nietrafiona z tego powodu, że trafiła na moment "wychodzenia" z pieluszek i siusianie w majtki bynajmniej nie powinno się Łucji kojarzyć z przyjemnością. Przeczytaliśmy więc tę książkę tylko dwa razy i odłożyliśmy na półkę. A córeczka nawet nie protestowała i nie szukała jej.

*********************************


Tytuł: Ja chcę mojego zęba
Tytuł oryginału: I want my tooth

Ocena Łucji: 5,5
Ocena moja: 5,5

źródło: biblioteka miejska w Kartuzach  

A to z kolei nasza ulubiona część!  Mała Księżniczka uwielbia swoje ząbki: są piękne, białe i jest ich aż 20! Dba o nie nieustannie, często je myje i chwali się nimi przed wszystkimi. Jej koledzy i koleżanki mają już mniej zębów, a młodszy braciszek nie ma ani jednego. A więc kompletne uzębienie księżniczki to wielki powód do dumy. Pewnego dnia kucharz zauważa, że jeden z zębów się kiwa. Po kilku dniach kiwający się ząb nagle zniknął! To straszne! Wszyscy wyruszają na poszukiwania straconego ząbka, który w końcu znajduje się... w buzi braciszka :)

To bardzo radosna i śmieszna historia - z happy endem oczywiście! Tym razem Łucja nie chciała się z książką rozstawać i często ją czytałyśmy. Polecam!

*********************************

 

Tytuł: Gdzie jest mój obiad
Tytuł oryginału: I want my dinner

Ocena Łucji: 5,5
Ocena moja: 5

źródło: biblioteka miejska w Kartuzach


Nie sugerujcie się tytułem, w tej serii bowiem nie chodzi o jedzenie obiadu, tylko o dwa magiczne słowa: proszę i dziękuję. Księżniczka, jak to księżniczka, wciąż czegoś żąda. Jednak mama oraz inni mieszkańcy zamku postanawiają nauczyć ją dobrych manier. Nie zgadzają się na żądania dopóki nie usłyszą proszę lub dziękuję. W końcu Księżniczka bez przypominania odpowiednio wykorzystuje nowo poznane słowa. Robi to na tyle skutecznie, że zaczyna te uczyć ich pewnego potworka.





Nie muszę chyba mówić, że Mała Księżniczka jest bardzo rozkapryszona, że w poszczególnych książkach "demoralizuje" dzieci, a ilustracje czasami potrafią przestraszyć nowicjusza wśród książek dla dzieci - i to w każdej części cyklu. Ale i tak obie w córką ją uwielbiamy! Spróbujcie i Wy :)

czwartek, 2 lipca 2015

Kraina Chichów

Autor: Jonathan Carroll
Tytuł oryginału: The land of laughs
Tłumaczenie: Jolanta Kozak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Seria wydawnicza: Biblioteczka Konesera
Rok wydania: 1999
Liczba stron: 296
Ocena: 4

Źródło: własna biblioteczka

...-Powiedz mi, Tomaszu, wiem, że zadawano ci to pytanie milion razy, ale powiedz, naprawdę, jak to jest być...*  


To nie będzie recenzja, to raczej zbiór luźnych myśli na temat dziwnej (w różnym tego słowa znaczeniu) książki. "Krainę Chichów" polecali mi wszyscy - że taka inna, że super, że ciekawa, magiczna, z pogranicza fantasy... Skusiłam się, choć ten wstrętny pies na okładce wcale nie zachęcał do czytania - trzymając książkę z ręku wciąż miałam wrażenie, że czai się, żeby mnie ugryźć. I przez niego właśnie wciąż z tyłu głowy chodziła mi myśl, że to horror lub w najlepszym wypadku thriller. Dzięki niemu odkryłam też, jak wielki wpływa na czytelnika ma okładka!

Treść... Rzeczywiście inna. Z początku nudna, potem dziwna, na końcu znowu nudna. Właściwie nie bardzo wiem, czym się tu zachwycać. Mąż pytał mnie co chwilę: "i jak, już, już?", a ja mu na to, że chyba jeszcze nie... I czekałam, kiedy nadejdzie to "już". Niestety, nie nadeszło. Być może zbyt wiele się po tej powieści spodziewałam. Być może za bardzo szukałam tego, co miało mnie tak zaskoczyć. A może coś mnie ominęło..? Choć myślę, że nie, gdyż świat stworzony przez Carrolla był swego rodzaju novum i faktem jest, że tego typu historii jeszcze nie czytałam. Nie zainteresował mnie ani nie wzbudził mojego zainteresowania żaden z bohaterów - wszyscy okazali się flegmatyczni i zrzędliwi, aroganccy, złośliwi i ogólnie bez życia. 

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Leniwe powroty

Witam serdecznie po... 10 miesiącach nieobecności!!! To straszne... Pewnie większość z Was już wyrzuciła mnie z list odwiedzanych blogów. Sama też ne jestem pewna, czy dam radę regularnie wypisywać tu jakiekolwiek notki na temat książek, które przeczytałam. Powiem Wam jednak, że strasznie mi tego BRAKUJE...

Na początek więc z telegraficznym skrócie opowiem, co czytałam przez te 10 miesięcy. Lista niestety krótka, ale każdą lekturą cieszyłam się jak małe dziecko :)

sobota, 20 września 2014

Kilka słów usprawiedliwienia...:)

Kochani!

Cicho tu u mnie i pusto. Niestety nie wiem, kiedy to się zmieni... Cierpię straszliwie na chroniczny brak czasu - przede wszystkim na czytanie, a w konsekwencji pisanie o tym, co przeczytałam. Nie spodziewałam się, że powrót do pracy będzie się wiązał z tyloma wyrzeczeniami i obowiązkami. A poza pracą mam przecież jeszcze rodzinkę. Każdą wolną chwilę poświęcam córeczce, mężowi lub zwykłym czynnościom domowym (dlaczego nikt jeszcze nie wymyślił samoprasujących się ubrań..?!).

Mam nadzieję, że rozumiecie mój smutek i współczujecie mi choćby w połowie tak, ja ja sama sobie.. :) 

sobota, 6 września 2014

Kręgi albo kolejność zdarzeń

Autor: Jan Antoni Homa
Wydawnictwo: Sol
Seria wydawnicza: Autorska
Format: papier
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 366
Ocena: brak

źródło: własna biblioteczka


...- Kim chcesz się stać?...*

Już dawno tego nie robiłam. I obiecałam sobie kiedyś, że nie będę tego więcej robić - opisywać książek, których nie doczytałam. Ale z drugiej strony, dlaczego nie miałabym się podzielić też tymi negatywnymi wrażeniami?
Na początek krótkie streszczenie tego, co udało mi się przeczytać: młody nauczyciel - Marcin, po namiętnym pocałunku z panią dyrektor, zostaje zwolniony z pracy (redukcja etatów). Zniesmaczony sytuacją i ogółem swego życia postanawia rozpocząć życie zawodowe (i prywatne zresztą też) tam, gdzie nie dotrą do niego wspomnienia kilku ostatnich miesięcy czy też lat. Wybiera Zabijany Krochmalne. Ponieważ trwają jeszcze wakacje, mężczyzna udaje się w góry, a tam poznaje dziennikarza Rafała. Ten opowiada mu dziwną anomalię, jaka dotknęła tutejszych mieszkańców - przestawianie głosek w niektórych słowach podczas rozmów. Marcin nie wierzy w ani jedno słowo, zrzucając winę na zbyt wysokie stężenie alkoholu rozmówcy i sprawę bagatelizuje. Niesłusznie, jak się wkrótce okaże...

wtorek, 26 sierpnia 2014

Rekin z parku Yoyogi

Autor: Joanna Bator
Lektor: Anna Dereszowska
Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna
Format: audiobook 
Seria: Podróżnicza
Czas trwania: 7 godzin 17 minut
Rok wydania: 2014
Ocena: 5

źródło: od wydawnictwa

...Jesień 2010 roku była jeszcze bardziej świetlista i jasna, niż bywa na ogół w Tokio...*

O tym, że Japonia jest krajem niezwykłym i jedynym w swoim rodzaju, możemy dowiedzieć się z pierwszego lepszego przewodnika turystycznego. O tym, jak ciekawie spędzić tam czas, jak odnaleźć się w nowej pracy, jak nauczyć się tam żyć, dowiemy się chociażby z książek Marcina Bruczkowskiego. Historię Japonii zgłębimy sięgając po narodowych pisarzy, tudzież specjalistyczne encyklopedie historyczne. Nie myślcie jednak, że eseje skreślone przez Joannę Bator w jakikolwiek sposób zaspokoją waszą ciekawość podróżniczą. O nie! Ona nie opisuje Japonii z punktu widzenia turystki, historyczki, mieszkańca, obcokrajowca. Ona opisuje ją ze swojego punktu widzenia. A Joanna Bator jest jak Japonia - jedyna w swoim rodzaju.

Polska powieściopisarka kilka lat spędziła w Japonii, gdzie oprócz zdobywania wiedzy i umiejętności na tamtejszych uniwersytetach, obserwowała też ludzi. Robiła to bardzo wnikliwie, zgodnie z zainteresowaniami i wykształceniem (kulturoznawstwo i filozofia), ale też z potrzeby zaspokojenia własnej niepohamowanej fascynacji. Eseje przesiąknięte są obserwacjami pojedynczych osób oraz specyficznych grup społecznych, które bardzo trafnie zdaniem autorki charakteryzują "inność" Japonii. 

czwartek, 21 sierpnia 2014

Kolorowy stosik (5) - wakacyjny

Zebrało się już kilka nowych okazów na półce córeczki więc najwyższy czas je zaprezentować! Swoją drogą - półka zrobiła się już za ciasna i niektóre książki (te mniej poczytne) lądują obok niej. A te uwielbiane i wałkowane codziennie - wokół niej, więc w sumie jaka to różnica.. ;)





No to po kolei:

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rebeka

Autor: Daphne du Maurier
Tytuł oryginału: Rebecca
Tłumaczenie: Eleonora Romanowicz-Podolska
Wydawnictwo: Iskry
Format: papier
Rok wydania: 1991
Liczba stron: 360
Ocena: 5

źródło: własna biblioteczka


...Śniło mi się tej nocy, że znowu byłam w Manderley...*

To już moje trzecie spotkanie z Daphne du Maurier. Za każdym razem, gdy sięgam po jej powieści, zastanawiam się, dlaczego. Przecież nie lubię czytać romansów, kryminałów, thrillerów... A jednak coś nieustannie skłania mnie do sięgnięcia po tę pisarkę. I - co najważniejsze - nigdy się na niej jeszcze nie zawiodłam. "Rebeka" także bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, choć długo trzymała mnie w niepewności.

Na pozór jest to historia jakich wiele. Młoda kobieta z niższych sfer zakochuje się w dojrzałym mężczyźnie, który na dodatek jest przystojny, obrzydliwie bogaty i bardzo tajemniczy. Aby tego było mało, po kilku dniach spędzonych z dziewczyną w Monte Carlo oznajmia, że chciałby się z nią ożenić. Ona mówi "tak", on funduje jej cichy ślub o podróż poślubną marzeń po całej południowej Europie. Idylla kończy się z dniem, gdy małżeństwo przyjeżdża do posiadłości, w której od tej pory ma wieść spokojne życie. Do Manderley, wspaniałego, obrośniętego legendą Manderley... Nic jednak nie jest tak, jak świeżo upieczona żona sobie wyobrażała.

czwartek, 14 sierpnia 2014

[NOCnikowe lektury] Brzechwa, Tuwim, Brzechwa, czyli 3x klasyka

Dawno już w NOCnikowych lekturach nie sięgałam po klasykę. A baaardzo ją lubimy, można by nawet pokusić się o stwierdzenie - uwielbiamy! A najgorsze, że nie wiem, kto bardziej: córcia, ja czy mąż :) wiem, wiem, pomyślicie sobie, że przecież każdy zna już te oklepane wiersze Tuwima i Brzechwy więc ileż można o nich pisać. Z autopsji jednak wiem też, że niestety nie wszyscy je znają (i oczywiście nie mówię tu o sobie ;)). 


Dziś chciałabym przedstawić Wam trzy nieco długie wiersze, które jednak przedstawione zostały w na tyle ciekawy sposób, że córeczka żywo się nimi zainteresowała. Mało tego - nie chce li tylko oglądać książeczek, wyraźnie żąda czytania! I to po kilka razy dziennie....
No to do dzieła: