Tytuł oryginału: La casa de papel
Tłumaczenie: Andrzej Sobol-Jurczykowski
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2005
Ilość stron: 111
Ocena: 5
Źródło: własna biblioteczka
To nie był dobry wybór na wakacyjną lekturę. W dodatku na początku wakacji... Ci, którzy już czytali "Dom z papieru" pewnie domyślają się o co chodzi. Dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji - opowiem w skrócie, jak to się zaczęło i dlaczego żałuję, że poznałam tę historię.
Bluma Lennon, wykładowczyni hispanistyki na Uniwersytecie w Cambridge ginie pod kołami samochodu w trakcie czytania tomiku wierszy Emily Dickinson. Cóż zrobić, nieszczęśliwy wypadek. Kolega z uczelni (narrator), który ma zająć jej miejsce, kilka dni po śmierci Blumy otrzymuje zaadresowany do niej list, a w nim znajduje "Smugi cienia" Conrada ubrudzone betonem. W środku zaś widnieje dedykacja od Blumy dla niejakiego Carlosa na pamiątkę cudownie spędzonych chwil podczas konferencji w Moterrey. Nie dość, że nadawca się spóźnił, to jeszcze odesłał książkę, którą Bluma komuś podarowała. Dziwne to wszystko... Nasz narrator mimowolnie brnie w tę dziwną historię coraz dalej i dalej, prowadzi go ona do Buenos Aires i jeszcze dalej, na piaszczyste plaże Ameryki Południowej.
