Zanim utworzyłam własnego bloga, czasami pisywałam recenzje (a raczej coś na wzór recenzji) i umieszczałam je na innych stronach internetowych - przede wszystkim na podaj.net. Być może przydadzą się, zaciekawią i skłonią do przeczytania kilku książek :)
Teksty zamieszczane powyżej zatytułowane będą jako "wykopki (tytuł, autor)". Nie zmieniam z nich nic, po prostu wklejam to, co kiedyś napisałam, proszę więc o wyrozumiałość i spojrzenia na nie z przymrużeniem oka :)
Czyli kilka przemyśleń nad książkami i całą zbędną resztą, która tak umila człowiekowi życie
niedziela, 1 listopada 2009
piątek, 30 października 2009
Oberża na pustkowiu

Autor: Daphne du Maurier
Tytuł oryginału: Jamaica Inn
Tłumaczenie: Wacława Komarnicka
Wydawnictwo: Iskry
Rok wydania: 1991
Ilość stron: 240
Ocena: 4,5
Źródło: Własna biblioteczka
Jest to moja pierwsza po długim czasie przygoda z klasyką powieści (czyli książką wydaną przed rokiem 50 ubiegłego wieku). Przyznam szczerze, że miałam pewne obawy co do wątku, akcji i słownictwa. W wielu miejscach opisywano "Oberżę na pustkowiu" jako sensację/kryminał, a to nie jest mój ulubiony gatunek literacki. Skoro jednak zakupiłam tę książkę w antykwariacie i stała tak długo na półce, musiałam ją przeczytać choćby z ciekawości.
Akcja zaczyna się bardzo spokojnie - matka samotnie wychowująca córkę umiera prosząc wcześniej swą jedyną siostrę o opiekę nad pierworodną. Dziewczyna - Mary - zostaje więc przygarnięta pod strzechę, którą wszyscy zwą oberżą "Jamajka", tam bowiem osiedliła się wraz z mężem ciotka Patience. Gdy jednak Mary prosi, by dyliżans (jest wiek XIX, samochodów jeszcze nie wymyślono) zatrzymał się przy oberży, woźnica o mało nie spada z miejsca, na którym siedzi. Mimo ogromnego przerażenia spełnia prośbę klientki. Dziewczyna trafia więc do domu, w którym spędzić ma resztę życia. Poznaje wuja Jossa, który nie przypada jej zbytnio do gustu, dowiaduje się, jakie obowiązki czekają ją w kuchni i przy barze. I to jest wątek obyczajowo-przygodowy tej książki.
Akcja zaczyna się bardzo spokojnie - matka samotnie wychowująca córkę umiera prosząc wcześniej swą jedyną siostrę o opiekę nad pierworodną. Dziewczyna - Mary - zostaje więc przygarnięta pod strzechę, którą wszyscy zwą oberżą "Jamajka", tam bowiem osiedliła się wraz z mężem ciotka Patience. Gdy jednak Mary prosi, by dyliżans (jest wiek XIX, samochodów jeszcze nie wymyślono) zatrzymał się przy oberży, woźnica o mało nie spada z miejsca, na którym siedzi. Mimo ogromnego przerażenia spełnia prośbę klientki. Dziewczyna trafia więc do domu, w którym spędzić ma resztę życia. Poznaje wuja Jossa, który nie przypada jej zbytnio do gustu, dowiaduje się, jakie obowiązki czekają ją w kuchni i przy barze. I to jest wątek obyczajowo-przygodowy tej książki.
poniedziałek, 26 października 2009
Ugrofińska wampirzyca

Autor: Noémi Szécsi
Tytuł oryginału: Finnugor vámpír
Tłumaczenie: Joanna Goszczyńska
Wydawnictwo: Czarne
Seria wydawnicza: Europejki
Rok wydania: 2005
Ilość stron: 270
Ocena: 3,5
Źródło: Kolejkowo
"Ugrofińska wampirzyca" to powieść węgierkiej pisarki Noémi Szécsi. Sięgnęłam po tę pozycję w ramach projektu Na Peryferiach, ponieważ nigdy jeszcze nie zetknęłam się z prozą tamtejszych rejonów. Historia opowiada o młodej i mało atrakcyjnej wampirzycy imieniem Jerne, której babcia (wampirzyca z krwi i kości) dla zabawy czy też dla podkreślenia "inności" stworzyła nazwisko Volta-Ampere, łącząc nazwiska dwóch znanych wynalazców-fizyków. I jest to jeden z wielu zarzutów, jakie pod adresem własnej babki śle główna bohaterka. Jako świeżo upieczona absolwentka college'u Winterwood w specjalności bajkopisarstwo Jerne przybywa do Budapesztu - miasta, w którym przyszła na świat. Jako, że każdy wampir musi mieć alibi, dziewczyna postanowiła znaleźć jakąkolwiek pracę poprzez ogłoszenie:
Świeżo po studiach, bez doświadczenia, szuka pracy bez wyzwań i odpowiedzialności, za skromną pensję (s.14)Odpowiedź nadchodzi między innymi z małego wydawnictwa "Elektra i S-ka", którego właścicielami są Norma-Elektra i jej mąż Jermak. W chwilach wolnych od pracy (korygowania tekstów), Jerne pisze bajki o króliku Inicjatywie i jego ekscentrycznych kumplach. Babcia za wszelką cenę chce nakłonić wnuczkę do pierwszego łyku ludzkiej krwi, jednak bez skutku. Dziewczyna krąży wokół normalnej szarej rzeczywistości i nierealnej sytuacji jaką spotyka co dzień w mieszkaniu (trumna, ludzka krew, wiecznie młoda dwustuletnia babka...).
niedziela, 25 października 2009
Projekt Nobliści :)
Dołączam do ciekawego projektu, którego celem jest propagowanie dzieł laureatów Literackiej Nagrody Nobla. Dlaczego dopiero teraz trafiłam na tego bloga - nie wiem, ale lepiej późno niż wcale :)
poniżej wyświetlam listę Noblistów, zaznaczę też, czyje książki już przeczytałam:
LISTA NOBLISTÓW:
1901 Sully Prudhomme, Francja
1902, Theodor Mommsen, Niemcy
1903 Bjornstherne Bjornson, Norwegia
1904 Frédéric Mistral, Francja
José Echegaray, Hiszpania
1905 Henryk Sienkiewicz, Polska: "Szkice węglem", "Krzyżacy", "Sahem", "Ogniem i mieczem", "Potop", "Quo vadis" i kilka innych nowel :)
1906 Giosuè Carducci, Włochy
1907 Rudyard Kipling, Wlk. Brytania
1908 Rudolf Eucken, Niemcy
1909 Selma Lagerlöf, Szwecja
1910 Paul Heyse, Niemcy
poniżej wyświetlam listę Noblistów, zaznaczę też, czyje książki już przeczytałam:
LISTA NOBLISTÓW:
1901 Sully Prudhomme, Francja
1902, Theodor Mommsen, Niemcy
1903 Bjornstherne Bjornson, Norwegia
1904 Frédéric Mistral, Francja
José Echegaray, Hiszpania
1905 Henryk Sienkiewicz, Polska: "Szkice węglem", "Krzyżacy", "Sahem", "Ogniem i mieczem", "Potop", "Quo vadis" i kilka innych nowel :)
1906 Giosuè Carducci, Włochy
1907 Rudyard Kipling, Wlk. Brytania
1908 Rudolf Eucken, Niemcy
1909 Selma Lagerlöf, Szwecja
1910 Paul Heyse, Niemcy
środa, 14 października 2009
Czerwony Kapturek

Autor: Jarosław Mikołajewski
Ilustracje: Agnieszka Żelewska
Wydawnictwo: Agora
Seria wydawnicza: Kolekcja Dziecka (t.1)
Rok wydania: 2005
Ilość stron: 38
Ocena: 5
Źródło: przedszkolna biblioteczka
Oto kolejna współczesna wersja starej jak świat bajki o dziewczynce, której babcia uszyła piękny czerwony kapturek. Tym razem bardzo udana wersja. Ciekawa od pierwszej do ostatniej strony. Pojawiają się tu ciekawe wierszowane wstawki, które dzieci bardzo lubią i które można nawet zaśpiewać (ja tak czasami robię, by przykuć uwagę słuchaczy). Zaprezentuję jeden z wierszyków:
Ale teraz niech
Każdy wstrzyma dech.
Bo się będzie działo
Każdy wstrzyma dech.
Bo się będzie działo
to, co się stać miało...*
A historia Czerwonego Kapturka w wersji J. Mikołajewskiego rozpoczyna się od wytłumaczenia, dlaczego wszyscy nazywają główną bohaterkę Czerwonym Kapturkiem. Wyjaśnione zostają także relacje pomiędzy dziewczynką a jej najbliższymi: mamą i przede wszystkim babcią. Autor obrazuje także w bardzo ciekawy pomysł powód samotnej wędrówki dziewczynki do swej babuni (w dzisiejszych czasach pozwolić, by dziecko samotnie przemierzyło leśną drogę jest równoznaczne z wysłaniem go na "niemiłą" przygodę). Oczywiście bajka nie miałaby racji bytu, gdyby nie było w niej złego wilka. To, co najbardziej podoba mi się w tej książce związane jest właśnie z wilkiem i jego uczynkami. Narrator nie rozwodzi się na temat zjedzenia babci przez tę okropną istotę, która przechytrzyła Kapturka - pisze krótko i zwięźle:
Śpiąca królewna

Autor: Grzegorz Kasdepke
Ilustracje: Agnieszka Żelewska
Wydawnictwo: Agora
Seria wydawnicza: Kolekcja Dziecka (t.9)
Rok wydania: 2005
Ilość stron: 38
Ocena: 3
Źródło: przedszkolna biblioteczka
Jest to uwspółcześniona językowo wersja klasycznej baśni Ch. Perrault i braci Grimm. Autor chciał przedstawić tę historię jako śmieszną (może nawet i prześmiewczą), ironiczną przygodę z życia pewnego króla, jego żony, a także jego córki - tytułowej bohaterki. Ale niestety nie bardzo mu się to udało.
Wydano tę książkę jako dodatek do czasopisma Dziecko, a więc śmiem twierdzić, iż została ona skierowana do najmłodszych pociech. Tymczasem pięciolatki w przedszkolu miały spory problem ze zrozumieniem treści opowiadania i co za tym idzie - skupienia uwagi. Zresztą, czemu się dziwić, jeśli autor pisze o spotkaniu złej wróżki z królewną następująco:
wtorek, 13 października 2009
Cztery życia wierzby

Autor: Shan Sa
Tytuł oryginału: Les quatre vies du saule
Tłumaczenie: Krystyna Sławińska
Wydawnictwo: Muza
Seria wydawnicza: Kalejdoskop
Rok wydania: 2004
Stron: 176
Ocena: 4
Źródło: Kolejkowo
"Cztery życia wierzby" to cztery opowiadania, cztery baśnie, cztery rozłożone w czasie historie. Jak zwykle Shan Sa oprowadza nas po zakątkach Chin, przede wszystkim ukazuje zakamarki Pekinu. Przemierzamy wraz z nią wieki, rozpoczynając od piętnastego, kończąc na dwudziestym. W każdym opowiadaniu pojawia się wierzba - niekoniecznie w postaci drzewa, lecz także jako postacie, imiona czy symbole.
Shan Sa jak zwykle w baśniowy sposób prowadzi narracje, opisy przyrody tchną życiem, dialogi są krótkie, ale treściwe.
Shan Sa jak zwykle w baśniowy sposób prowadzi narracje, opisy przyrody tchną życiem, dialogi są krótkie, ale treściwe.
niedziela, 11 października 2009
Middlesex

Autor: Jeffrey Eugenides
Tytuł oryginału: Middlesex
Tłumaczenie: Witold Kurylak
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2004
Stron: 608
Ocena: (cząstkowa) 4,5
Źródło: Kolejkowo
Nagroda literacka: Nagroda Pulitzera 2003
Do przeczytania tej książki zachęciła mnie biblionetka.pl. Pomyślałam: czemu nie... wysokie oceny, Nagroda Pulitzera, ciekawy tytuł - zaryzykuję. "Middlesex" wpadło w moje ręce w sierpniu br, a ponieważ ilość stron przybiła mnie już na starcie,postanowiłam nie czekać na odpowiednią porę i zacząć czytanie. Niestety w tym terminie rozpoczęłam nową pracę i nowe studia więc gdy tylko zabierałam się do czytania, po kilkunastu stronach książka lądowała na ziemi, a ja zasypiałam.
O czym jest powieść J. Eugenidesa? O dziewczynie, która stała się mężczyzną, o bardzo psotnym genie rujnującym niejako życie tej osoby. Znajdziemy tam także historię życia rodziny kilka pokoleń wstecz, która tłumaczy powstanie owego genu i rzeczywisty powód narodzin hermafrodyty Calliope (późniejszego Cala). Spróbuję teraz ogarnąc tę opasłą powieść i streścić nieco zagmatwane losy trzech pokoleń rodziny Stephanides.
O czym jest powieść J. Eugenidesa? O dziewczynie, która stała się mężczyzną, o bardzo psotnym genie rujnującym niejako życie tej osoby. Znajdziemy tam także historię życia rodziny kilka pokoleń wstecz, która tłumaczy powstanie owego genu i rzeczywisty powód narodzin hermafrodyty Calliope (późniejszego Cala). Spróbuję teraz ogarnąc tę opasłą powieść i streścić nieco zagmatwane losy trzech pokoleń rodziny Stephanides.
Zgodnie z metryką urodzenia nazywam się Calliope Helen Stephanides, ale na moim sotatnim prawie jazdy (...) figuruje po prostu imię Cal. (...) Podobnie jak Tejrezasz, najpierw byłem jedną osobą, a później stałem się kimś innym. Byłem wyśmiewany przez kolegów w klasie, traktowany przez lekarzy jak królik doświadczalny, obmacywany przez specjalistów, stanowiłem też przedmiot badań finansowanych przez fundację March of Dimes. Zakochała się we mnie rudowłosa dziewczyna z Grosse Pointe, która nie zdawała sobie sprawy z tego, kim jestem (podobałem się również jej bratu). Czołg zawiódł mnie raz na pole bitwy miejskiej, w basenie przeobrażałem się w mityczną postać; opuszczałem swoje ciało, aby zająć ciała innych - a wszystko to wydarzyło się, zanim skończyłem szesnaście lat.*
piątek, 9 października 2009
Herta Muller
Dopiero teraz zorientowałam się, że napisałam recenzję "Sercątka" H. Muller dzień po przyznaniu jej Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Tym bardziej jest mi przykro, że książki tej pisarki są dla mnie zbyt trudne w odbiorze. Cofam jednak postanowienie zamieszczone na końcu poprzedniej recenzji - być może w przyszłości sięgnę po inną powieść Herty Muller - w mojej biblioteczce, na regale stoi pozycja "Lis już wtedy był myśliwym"...
[NOBLIŚCI] Sercątko

Autor: Herta Müller
Tytuł oryginału: Herztier
Tłumaczenie: Alicja Buras
Wydawnictwo: Czarne
Rok wydania: 2003
Stron: 212
Ocena: (nieobiektywnie) 3,5
Źródło: Kolejkowo
Od dawna marzyłam o tym, by przeczytać jakąkolwiek powieść H. Muller. Tyle słyszałam o prozie tej pisarki, zaciekawiła mnie przede wszystkim opisami życia w Rumunii (bardzo intryguje mnie ostatnio ten kraj). Kiedy nadarzyła się okazja, pożyczyłam z kolejkowa "Sercątko". "Na oko" książka do oddania po tygodniu, może dwóch...
Niestety pozycja ta przerosła moje oczekiwania, możliwości i chęci. Po miesiącu czytania tkwiłam nadal na 70 stronie i nie byłam w stanie przebrnąć przez dalszą jej część.
Niestety pozycja ta przerosła moje oczekiwania, możliwości i chęci. Po miesiącu czytania tkwiłam nadal na 70 stronie i nie byłam w stanie przebrnąć przez dalszą jej część.
Subskrybuj:
Posty (Atom)