sobota, 25 września 2010

[FANTASTYCZNIE] "Najdalszy brzeg" U. le Guin



Po raz kolejny dałam się ponieść magii czarnoksiężnika Geda i jego nowych przyjaciół. Po raz kolejny Le Guin pokazała, że jest mistrzynią gatunku. Lecz po raz pierwszy książka z cyklu "Ziemiomorze" trzymała mnie w napięciu do ostatnich stron. 

Nie będę opisywać jaką to przygodę przeżył czarnoksiężnik, ponieważ zdradziłabym fabułę poprzednich części. Warto jednak wspomnieć o Arrenie - księciu Enlad, potomku króla Wszystkich Wysp. Odgrywa on niebagatelną rolę w całej powieści. Przybywa on do Roke z misją przekazania wieści Arcymagowi. Na niektórych wyspach magia przestaje mieć znaczenie, czarnoksiężnicy odchodzą lub zostają wypędzeni, zaczyna wkradać się chaos. Jedynym wyjściem z sytuacji jest sprawdzenie sytuacji i odnalezienie źródła konfliktów. Tylko czy ktokolwiek jest w stanie tego dokonać...?

czwartek, 9 września 2010

Co lubię - łańcuszek

Wywołana do zabawy przez Madmad i Engę postanowiłam w końcu zastanowić się nad tym, co lubię najbardziej:

1. Czytać przed snem
2. Spać
3. Spędzać czas z narzeczonym
4. Spotykać się z najbliższą rodziną (a zwłaszcza z ich dziećmi)
5. Wyruszać na jesienne i zimowe spacery nad morzem
6. Wyjeżdżać i zdobywać szczyty gór (szkoda, że tak rzadko wyjeżdżam...)
7. Wspinać się na ściance wspinaczkowej (to moja najnowsza pasja)
8. Śpiewać w chórze (od 10 lat)
9. Grzebać w Internecie
10. Brać długie kąpiele

poniedziałek, 6 września 2010

Zabiegane dni...

Witam wszystkich bardzo serdecznie!!! Z góry chciałam przeprosić za tak długą ciszę na blogu, niestety nie mam ostatnio czasu na czytanie książek.

Ostatni weekend spędziłam w Szwecji, w małej wsi nad morzem, gdzie było naprawdę cudnie!!! Aż nie chciało się wracać do domu - gdzie czekały na mnie przygotowania do kolejnego dnia w pracy... Na dodatek z powodu remontów na Okęciu samolot miał 4 godziny opóźnienia i w ten sposób dotarłam do domu dopiero w niedzielę przed północą. Dziś spotkanie z koleżankami w pracy, w środę wywiadówka - może jutro uda mi się przeczytać choć kilka stron. Bardzo mi się marzy chwila spokoju i książka w ręce :)

Bardzo dziękuję za zaproszenia do zabawy. Z góry też usprawiedliwiam się, że nie wiem jeszcze o co chodzi więc nie deklaruję się do udziału :) jutro na spokojnie wszystko przejrzę i odpowiem na wszystkie komentarze, które zostawiacie pod moimi postami - BARDZO WAM ZA TO DZIĘKUJĘ!!! Aż chce się prowadzić bloga :) 

środa, 1 września 2010

Podróż "Wędrowca do Świtu"

Autor: Clive Staple Lewis 
Ilustracje: Pauline Baynes
Tytuł oryginału: The voyage of the "Dawn Treader"
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Cykl: Opowieści z Narnii, cz. 3
Wydawnictwo: PAX
Rok wydania: 1985
Ilość stron: 173
Ocena: 5


źródło: własna biblioteczka

W trzeciej części przygód w magicznej krainie Narnii bierze udział tylko dwoje spośród czwórki rodzeństwa Pevensie - Łucja i Edmund (zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią lwa Aslana w poprzedniej części). Dołącza do nich niesforny kuzyn, Eustachy Klarencjusz Scrubb. Och, co to za kuzyn! "Eustachy Klarencjusz lubił zwierzęta, zwłaszcza żuki, jeśli były martwe i przybite szpilkami do kartonu. Lubił książki, jeśli tylko były pełne tak zwanych informacji oraz zdjęć zbiorników na zboże albo tłustych, zagranicznych dzieci uczących się we wzorcowych szkołach. (...) Lubił (...) przewodzić i pastwić się nad innymi, a chociaż był tylko małym, słabowitym chłopcem (...) wiedział, że jest wiele sposobów dokuczania ludziom, jeśli się jest w swoim własnym domu, a oni są tylko gośćmi."* Tak opisuje Eustachego narrator. Takie też zdanie mają na ten temat Łucja i Edmund, którzy zostali zmuszeni do spędzenia wakacji w domu, którym rządził ich kuzyn. 

Jak się niebawem okazało, dzieci nie musiały długo czekać na kolejną wyprawę do Narnii, niestety, wraz z nimi znalazł się tam także Eustachy... Ale od początku - jak do tego doszło? Wszystko przez obraz w sypialni Łucji, przedstawiający żaglowiec na wzburzonym morzu. Gdy Łucja dochodzi do wniosku, że statek ten bardzo przypomina jej magiczną krainę, nagle obraz zmienił się z rzeczywistość i dzieci w jednej chwili znalazły się na pokładzie. Spotkały tam Kaspiana, króla Narnii i dowiedziały się, że minęły trzy lata, odkąd ostatnio odwiedzili swoje dawne królestwo. Teraz nowy król wybiera się w podróż poszukiwawczą - chce odnaleźć siedmiu baronów, których wuj Miraz zmusił do udania się statkiem na Wschód. Kaspian marzy jednak o jeszcze jednej rzeczy - odnalezieniu Krainy Aslana, znajdującej się na Końcu Świata. Czy te marzenia się spełnią? Miejmy nadzieję.

Podsumowanie miesiąca - sierpień 2010

Przeczytanych książek: 10 (w tym jedna przerwana) 
Ilość przeczytanych stron: 2006 (!)
Książki w ramach wyzwania Nagrody Literackie: 0
Książki w ramach wyzwania Projekt Nobliści: 0

Książki w ramach wyzwania Stosikowe Losowanie: 1
Książki w ramach wyzwania Literatura na Peryferiach: 2 (Finlandia, Serbia)
Książki w ramach wyzwania Rosja w Literaturze: 2
Książki w ramach akcji Dinozaury Literatury: 1
Książki w ramach akcji Kolejkowo: 0
Najlepsza książka: "Tysiąc wspaniałych słońc" Khaled Hosseini
Iość książek w ramach planów czytelniczych: 42 (ubyło: 8, przybyło: 7)

Książki pozyskane (niekoniecznie ujęte w planach czytelniczych):
- allegro: 0
- księgarnie: 0
- podaj: 0
-BookMooch: 0
- supermarkety: 0
- biblioteka: 3
- upominek/nagroda: 1

W tym miesiącu pobiłam własny rekord czytelniczy. Czytałam jak w transie, dopiero pod koniec sierpnia poczułam lekki awers do książek (lub też trafiły mi się nieciekawe powieści). We wrześniu pewnie już tak pięknie nie będzie, mimo wszystko postaram się czytać jak najczęściej.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Koniec wakacji - początek pracy

Niestety, to musiało w końcu nadejść... Od dwóch dni jeżdżę do szkoły, w której będę pracować od 1 września 2010 roku i dekoruję salę, poznaję nowych współpracowników, chłonę atmosferę szkoły od drugiej strony - strony belfra. 


To moja pierwsza praca w szkole publicznej, dlatego mam straszną tremę przed jutrzejszym rozpoczęciem Roku Szkolnego 2010/2011. Tremę tym większą, iż muszę powitać najmłodszych uczniów - pięcio- i sześciolatków, a przede wszystkim stawić czoła ich rodzicom. Mam nadzieję, że nie trafi mi się neurotyk, choleryk ani nadmiernie opiekuńczy rodzic.Te intensywne przygotowania wyciągają ze mnie tyle sił, że nie jestem w stanie usiąść, zrelaksować się i spokojnie napisać recenzję przeczytanej chwilę temu książki. Może jutro się uda...

Klasyczne czytanie, czyli nowe wyzwanie...


Ponownie skusiłam się na wzięcie udziału w wyzwaniu czytelniczym. Tym razem jednak nie ma ono ograniczeń czasowych więc ni muszę rzucać wszystkiego, co wcześniej sobie zaplanowałam. Kto jeszcze nie słyszał o wyzwaniu, zapraszam TU

Oto autorzy, których już poznałam oraz przeczytane przeze mnie dzieła:
A
Aesop - bajki dla dzieci, choć nie wszystkie
Andersen Hans - różne baśnie, aczkolwiek nie wszystkie

czwartek, 26 sierpnia 2010

"Lot nad kukułczym gniazdem" - ekranizacja powieści Kena Kesey'a

Reżyseria: Milos Forman 
Tytuł oryginału: One flew over the cuckoo's nest
Gatunek: dramat psychologiczny
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 1975
Czas trwania: 133 minuty
Ocena: 5


Tym razem jeden film połączył dwie kwestie: jest to zarówno ekranizacja powieści, którą przeczytałam, jak i film biorący udział w Wyzwaniu Oskarowym. A więc tym bardziej powinna napisać jakie wrażenia towarzyszyły mi podczas oglądania filmu. 


środa, 25 sierpnia 2010

Lód

Autor: Władimir Sorokin 
Tytuł oryginału: Лед 
Tłumaczenie: Agnieszka Lubomira Piotrowska
Cykl: Lód, t. 1
Wydawnictwo: WAB
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
Rok wydania: 2004
Ilość stron: 364
Ocena: 2 (po przeczytaniu 200 stron)

Źródło: biblioteka miejska w Kartuzach

Czytałam o tej książce dosyć pozytywne opinie. Że inna, taka nowoczesna, ukazująca współczesne społeczeństwo i zmieniający się świat. Do tego jeszcze pozycja ta znalazła się na liście serii wydawniczej, którą bardzo lubię (chociażby za Axelsson, Mulisha czy Servin). Żeby tego było mało - w mojej miejskiej bibliotece znalazłam ją na półce oznaczonej kategorią FANTASTYKA. Jakże miałam jej nie wziąć, powiedzcie sami!

Jak się pewnie można domyślić - strasznie żałuję tego kroku. Książka Sorokina jest po prostu obrzydliwa, chociaż pomysł uważam za niezwykle ciekawy. Otóż (jak głosi okładka) pewna organizacja, zwana także sektą przez niektórych, poluje na blondynów i blondynki o niebieskich oczach. Następnie wykonują na nich pewne sadystyczne eksperymenty, z których nie wszyscy wychodzą żywi. Jest też mowa o jakimś kosmicznym lodzie. Ok, nie najgorzej się zapowiada. Ale jak było naprawdę?

wtorek, 24 sierpnia 2010

Koniec niewinności

Autor: Ami Sakurai 
Tytuł oryginału: Inosento Warudo
Tłumaczenie: Joanna Studzińska
Wydawnictwo: Vesper
Seria: Z trąbką
Rok wydania: 2006
Ilość stron: 126
Ocena: 4,5


źródło: własna biblioteczka

Ciekawa okładka, nieprawdaż? Dla tych, którzy nie mieli jeszcze do czynienia z wydawnictwem Vesper dodam, że książka ta ma podwójną okładkę, a część twarzy widoczna w okienku (czy też w drzwiach) znajduje się w wewnętrznej części. Pod spodem inaczej mówiąc. Kurcze, ale się zakręciłam. Chciałam zacząć od czegoś niezwiązanego z treścią, bo ta jest przytłaczająca jak stukilogramowy młot. 

"Koniec niewinności" to historia nastolatki napisana przez nastolatkę. A więc język i styl, jak to bywa u osób młodych, bezpośredni, prosty i dobitnie przedstawiający to, co ma przedstawić. Bez owijania w bawełnę. Młoda Ami przedstawia fragmenty swojego życia by się od nich uwolni. Takie przynajmniej mam wrażenie. Któż nie chciałby zapomnieć rodziców, którzy nie interesują się losem swych dzieci, tym bardziej, gdy jedno z nich jest upośledzone. Ami i jej brata łączy więc specyficzna więź. Tak specyficzna, że stają się kochankami. I choć jemu sprawi to ogromną przyjemność, nie rozumie czym to się może skończyć. Ale ona, choć w pełni tego świadoma brnie dalej w ślepy zaułek.