poniedziałek, 24 września 2012

Książkowy pat

No cóż - poległam na całego. Przez cały miesiąc nie miałam w ręku ani jednej książki!
Być może z powodu nowego roku szkolnego i ogromu pracy związanej w realizowanym przeze mnie projektem.
Być może z powodu mego błogosławionego stanu (jestem w ciąży, ale cicho sza...;))
Być może z powodu lenistwa.
Być może z tysiąca innych powodów...



Aż stał się cud! Zachorowałam (co nie jest wcale miłą rzeczą, ale cóż począć). Diagnoza - ostre zapalenie oskrzeli. A kiedy człowiek całymi dniami leży w łóżku i wszystkie części ciała odmawiają posłuszeństwa, wszystkie diagramy sudoku rozwiązane i wciąż zieje nudą, trzeba ją jakoś zabić. Najlepiej lekturą. A więc chwyciłam pierwsze z brzegu czytadło i eureka! Połknęłam 300 stron w jeden dzień. A co się przy tym napłakałam... Więc jednym słowem MOŻNA! Być może nie jest to jeszcze wyjście z kryzysu (który tak naprawdę ciągnie się od początku roku), ale dobry początek na nowy rozdział moich książkowych przygód :)

Już niebawem streszczę wam, co dokładnie czytałam. Dziś nie mam na to za bardzo siły i czasu. Ale cieszę się, że wracam do świata żywych czytelników... 

Pozdrawiam wszystkim bardzo gorąco!

23 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki :) zobaczymy na jak długo... :)

      Usuń
  2. Dużo zdrowia dla Ciebie i... dla maluszka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekamy w takim razie na Twoje wpisy :) I oczywiście życzę szybkiego powrotu do całkowitego zdrowia :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że pierwszy wpis pojawi się już dziś :)

      Usuń
  4. Dużo zdrówka życzę !!! No i czekam na wrażenia z książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dziękuję i już biorę się za pisanie

      Usuń
  5. Ale super wiadomość, co do Twojego stanu! Gratuluję serdecznie :) Kiedy możemy spodziewać się rozwiązania?
    Mój wrzesień też jest bardzo ubogi. Mam nową pracę i takiego początku roku jeszcze w swej "karierze" nie miałam :) Roboty ogrom a zmęczenie nie daje poczytać wieczorami. Trzymam za Ciebie kciuki, aby się wszystko poukładało jak chcesz. Pozdrawiam i dużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maluszek powinien pojawić się w pierwszych dniach kwietnia przyszłego roku. Czeka mnie wspaniała wiosna pełna spacerów i relaksu na świeżym powietrzu :)

      Czy mam gratulować rozwoju kariery zawodowej? Mam nadzieję, że zmiana była na lepsze! Pozdrawiam i życzę dużo radości z pracy mimo zmęczenia - ja tam zawsze czuję satysfakcję, gdy jestem zmęczona po bardzo energicznym i owocnym dniu :)

      Usuń
    2. O, kwiecień to dobry czas na witanie malucha na świecie. Moje dzieci są z lipca i grudnia. Obie pory mają swój urok ale i wady. Wiosna jest chyba bardziej optymalna :)
      Co do mojej "kariery" to nie do końca jest to co ma być. Trafiło mi się bardzo pracowite zastępstwo. Fajnie, bo uczę w końcu swojego przedmiotu, pierwszy raz od trzech lat nie muszę okupować świetlicy. Jednak to praca na czas określony, więc ...sama wiesz, jak jest.

      Usuń
    3. O tak, wiem jak to jest liczyć na dobrą pracę. Ja cały czas siedzę w zerówce, a marzę o tym, by kontynuować pracę z dzieciakami do 3 klasy. W tym roku na pewno też się nie uda, jak dobrze pójdzie to popracuję tylko do końca semestru :) ale na szczęście w tym roku dostałam umowę na czas nieokreślony. Chociaż i tak nie jest powiedziane, że gdy wrócę z macierzyńskiego, wyląduję na świetlicy... :) najważniejsze, żeby mieć pracę, a reszta jakoś się z czasem ułoży.

      Usuń
  6. Gratulacje :-)
    Ja na początku ciąży nie mogłam wziąć do ręki żadnej książki. Nie - wcale nie czułam się źle, po prostu nie miałam ochoty na czytanie. Zupełnie słowa mi się w zdania nie układały, ciężko mi się było skupić no i jakiś po prostu książki mnie nie interesowały. Teraz jest znacznie lepiej (jeszcze parę tygodni przede mną, oby jak najdłużej moje bliźniaki nie chciały opuszczać mojego brzucha). Trzymaj się zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej - bliźniaki! Mój mąż też marzył o parce i obiecał, że następnym razem się postara... :D Mam nadzieję, że niechęć do czytania będzie powoli mijać. Choroba powoli mija i nie leżę już w łóżku więc czasu na czytanie też mniej. Ale staram się codziennie sięgnąć po coś ciekawego. I postanowiłam sobie, że jeśli znudzi mnie pierwsze kilkanaście stron, to od razu książkę odłożę :) tyle ich stoi na półkach!

      Usuń
    2. Oczywiście trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie! Pewnie po narodzinach maluszki nie dadzą ci chwili na relaks z książką.. :) chyba, że taką dla nich

      Usuń
  7. Wspaniałe wieści! :)
    A zdradzisz chociaż co to za książka? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Mężowi też sprawiłam niespodziankę i powiedziałam o tym, że będzie tatą w dniu naszej rocznicy :)

      A książka banalna, babska, ale chyba takich teraz potrzebuję - "Perska narzeczona" Laury Fitzgerald. Zaraz spróbuję coś o niej naskrobać :)

      Usuń
  8. Gratuluję, cudowna wiadomość, szczęścia życzę!

    OdpowiedzUsuń