Tytuł oryginału: Los adioses
Tłumaczenie: Zofia Chądzyńska
Wydawnictwo: Literackie
Seria: Proza iberoamerykańska
Rok wydania: 1974
Ilość stron: 71
Ocena: 5,5
Źródło: własna biblioteczka
Pożegnania zazwyczaj bywają dla człowieka chwilą trudną, smutną i poniekąd nieoczekiwaną. Pożegnać kogoś to dopuścić do siebie myśl dłuższego rozstania. Dla J. C. Onetti'ego pożegnanie zdaje się posiadać wymiar wyjątkowy, niezmierzony, jakby stawało się częścią całego życia człowieka. Dlaczego tak sądzę? Ponieważ przeczytałam przepiękne opowiadanie...
Historia na pierwszy rzut oka banalna. Do małego miasteczka przybywa mężczyzna. Postrzegany przez tubylców jako inny staje się tematem numer jeden. Wkrótce okazuje się, że ów człowiek - gasnąca gwiazda brazylijskiej koszykówki, przybywa do tego miejsca, by w spokoju poddać się temu, co nieuniknione - śmierci. Dzień po dniu milczący mężczyzna coraz bardziej intryguje i skłania mieszkańców do licznych spekulacji na temat jego osoby. Przed wścibskimi tubylcami nie skryje się żadna tajemnica, zwłaszcza, gdy tajemniczego koszykarza zaczynają odwiedzać dwie obce sobie kobiety.








