wtorek, 5 lutego 2013

Portret Suzanne

Autor: Roland Topor
Tytuł oryginału: Portrait en pied de Suzanne
Tłumaczenie: Ewa Kuczkowska
Wydawnictwo: L&L
Rok wydania: 1999 
Liczba stron: 78
Ocena: 5

Źródło: własna biblioteczka

Z okładki: W "Portrecie Suzanne" nie ma już Topora szydercy, obrazoburcy, wariata, któremu wolno pluć na wszystko. Tu z każdej strony bije krzyk "Nikt mnie nie kocha". Krzyk tak głośny, że zagłusza wszystko inne. Tu jest smutno. Strasznie smutno.

Kto choć raz zetknął się z twórczością Rolanda Topora, czy to jako grafika, czy jako pisarza, ten zapewne wie, czego może się spodziewać po jego książce. Nie ukrywam, że Topor to mój ukochany pisarz i eseista. Zbieram także jego grafiki i szkice. On ma to coś, jest jedyny i niepowtarzalny. I teraz czytam na okładce, że podmienili mi mojego Topora! Że to już nie ten sam autor, nie ta sama ironia. Że mamy tu tylko... smutek? No nie! 
Właśnie - nie, nie, nie! Nie dajcie się zwieść opisowi z okładki. Jaki tam smutek, jaka tam nostalgia?! No, może trochę na początku. Ale potem sama rozkosz z czytania, fantastyczny czarny klimat, szyderczy humor, wariacki pomysł. Mój stary dobry Topor powrócił w prawie najlepszym wydaniu. 

poniedziałek, 4 lutego 2013

W stronę pozytywnego myślenia o czytaniu :)

Od pewnego czasu na niektórych blogach pojawia się podobny wątek, dotyczący "obrazoburczego" tekstu pewnej doktorantki UJ - krytyka literackiego, w którym padają niepochlebne stwierdzenia dotyczące książkowych bloggerów. Nie wiem, czy jest to forma buntu przeciw nieprofesjonalnemu krytykanctwu, czy chęć wypłynięcia na łamach prasy i Internetu, czy też część jej badań. Może kobieta chciała w ten sposób wzbudzić pewne reakcje i je właśnie będzie badać... Nie wiem i szczerze mówiąc nie bardzo się tym przejmuję. Dlaczego?

Miód na moje serce wlała Padma, autorka Miasta Książek. Utwierdziła mnie w słusznym przekonaniu, że piszę opinie o książkach (celowo nie nazywam ich recenzjami, bo nimi nie są!), bo chcę się podzielić własną pasją, przeżyciami dotyczącymi powieści, bohaterów, akcji lub jego braku. Czymkolwiek, co wzbudziło we mnie pozytywne lub negatywne odczucia. Po właśnie czytamy i po to prowadzimy blogi. Bardzo więc wszystkich zachęcam do przeczytania tego, co Padma zapisała na swoim blogu, tym bardziej, że wpadła na pomysł bardzo ciekawej akcji - 30 rzeczy, które możesz zrobić, żeby spopularyzować czytanie. Słusznie bowiem twierdzi, że ważniejsze od wykłócania się, kto jest prawdziwym krytykiem, jest poruszenie naszego społeczeństwa do tego, by zaczęło czytać. Wszystkie informacje wraz z całym tekstem stworzonym przez Padmę znajdziecie w powyższym linku - zachęcam do lektury i rozsiewania wirusa czytelnictwa :)

sobota, 2 lutego 2013

Błękitny chłopiec


Autor: Rakesh Satyal
Tytuł oryginału: Blue Boy
Tłumaczenie: Anna Gralak
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 304
Ocena: 4

Źródło: własna biblioteczka

"Historia chłopca, który myślał, że jest bogiem"* Nie tylko myślał. On to czuł. Tylko w nieco odmienny sposób. Poznajcie Kirana - dwunastoletniego Amerykanina o hinduskich korzeniach. Chłopaka fascynującego się kosmetykami, lalkami (ulubione to Truskawkowe Ciastko i jej przyjaciółki), męskim ciałem i seksem. Chłopaka zniewieściałego do szpiku kości. Innego pod każdym względem. Nic więc dziwnego, że koledzy i koleżanki z klasy go nie akceptują, nauczyciele mają dość jego dziwacznych wypowiedzi, a ojciec wrzeszczy na niego za każdym razem, gdy znajduje którąś z lalek na swojej drodze. Kiran to wszystko widzi, wie, że jest inny, że prawdopodobnie jest gejem. Świadomie tkwi we własnym świecie, bo jedno wie na pewno - jest po prostu kolejnym wcieleniem boga Kryszny.

czwartek, 31 stycznia 2013

Wierszyki i zagadki dla przedszkolnej gromadki

Autor: Bogusław Michalec 
Ilustracje: Beata Zdęba
Wydawnictwo: Aksjomat
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 60
Ocena: 5

Źródło: biblioteczka siostrzeńca

Mam brzydki nawyk. Gdy wchodzę do miejscowej księgarni, zawsze zastanawiam się, co kupić innym. Nigdy nie myślę o sobie - przecież wystarczą mi książki, które mam na półkach lub te z wyprzedaży internetowych. Tak samo było i tym razem. Postanowiłam kupić coś dla siostrzeńca na urodzinki, jako miły dodatek do zabawki. Dłuuugo szperałam między Myszką Miki, Franklinem, złotymi książeczkami z baśniami... W końcu odkryłam półeczkę (!) z oryginalnymi i nietypowymi książkami współczesnych polskich autorów: Kasdepke, Usenko, Frączek... Bingo! 

Wśród nich zagubiła się mała książeczka, która urzekła mnie okładką. Sami możecie ją obejrzeć u góry strony. I wyobraźcie sobie, że wszystkie postacie w tym zbiorze wierszy i zagadek stworzone są z plasteliny! Każdy najmniejszy szczególik, każdy wąsik, kolec, pazurek czy piórko stworzone z taką starannością, że początkowo zamiast zagłębiać się w lekturę, zafascynowana oglądałam obrazki. To bardzo duży atut książki.

środa, 30 stycznia 2013

Co z tymi wyzwaniami..?

Od kilku dni rozmyślam sobie o wyzwaniach czytelniczych, które mnożą się ostatnimi czasy na potęgę. Postanowiłam też stworzyć podsumowanie tych wyzwań, które zakończyłam (choć niektóre z nich są aktywne po dziś dzień) oraz tych, które w moim wykonaniu trwają nadal. Ogarnęłam to wszystko i oto co z tego wynikło:

W latach 2009-2012 brałam udział w 7 wyzwaniach czytelniczych:
Literatura na peryferiach, 
Nagrody Literackie, 
Rosja w literaturze,
Znalezione pod choinką, 
Reporterskim okiem,
Bracie, siostro... rodzino,
Papierowy zwierzyniec
Projekt "Kraszewski"

czwartek, 24 stycznia 2013

Kroniki portowe

Autor: Annie Proulx 
Tytuł oryginału: The Shipping News
Tłumaczenie: Paweł Kruk
Wydawnictwo: Rebis
Seria: Pocked
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 336
Ocena: 4

Źródło: własna biblioteczka

Książka zdobyła w 1994 roku dwie nagrody literackie: Nagrodę Pulitzera i National Book Award 

Nigdy nie przepadałam za książkami o tematyce morskiej. Być może dlatego, że mieszkam blisko morza i nie jest ono dla mnie niczym egzotycznym. Jednak "Kroniki portowe" zainteresowały mnie z kilku względów. Po pierwsze nazwisko autorki - znane chociażby z "Tajemnicy Brokeback Mountain"; po drugie Nagroda Pulitzera wiele o książce mówi (tak mi się przynajmniej wydawało); po trzecie opis na okładce, ciekawy i tajemniczy. No więc skusiłam się.

"Kroniki portowe" opisują kawałek życia nieciekawego, nieatrakcyjnego, niezdolnego do niczego (poza szaloną miłością do kobiety, która zdradzała go z kim popadnie) Quoyle'a - mężczyzny, który w kwiecie wieku stracił prawie wszystko, co miał cennego: przyjaciela, żonę, rodziców i pracę. Pozostała mu dwójka kochanych dzieci, ciotka i perspektywa wyjazdu z USA na Nową Funlandię, o której wiedział tylko tyle, że jest tam niemiłosiernie zimno, a wszędzie dookoła morze i rybacy. Cóż mu pozostało - za namową ciotki Agnis postanawia przenieść się na tę odludną kanadyjską wyspę. 

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Złośliwość rzeczy martwych...

Jak nie pisałam, to nie pisałam. Ale jak już zaczęłam, to popsuły się wszystkie komputery w domu. Na dworze tęgi mróz więc nawet nosa ostatnio nie wyściubiam poza drzwi. Na dodatek szerząca się fala grypy i innych świństw... Utknęłam w domu na dobre i nawet nie miałam kontaktu z wirtualnym światem... Straszne uczucie!

Na szczęście już po wszystkim. Mąż reanimował mój kochany stary komputer stacjonarny i mogę działać dalej! Jutro opiszę "Kroniki portowe", które niedawno skończyłam, choć nie bardzo wiem jak się do tego zabrać - kompletny brak weny twórczej :) mimo wszystko spróbuję i mam nadzieję, że w najbliższym czasie mój biedny blog trochę ożyje...

Tymczasem pozostaje mi tylko nadrobić zaległości w przeglądaniu innych blogów i zbieranie informacji o nowych ciekawych pozycjach książkowych, których na pewno pojawiło się na rynku mnóstwo! A więc do usłyszenia niebawem!

sobota, 12 stycznia 2013

Krótkie rozważania o książce - "Oskar i pani Róża"

Autor: Eric-Emmanuel Schmitt 
Tytuł oryginału: Oscar et la dame Rosa
Tłumaczenie: Barbara Grzegorzewska
Ilustracje: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania; 2007
Liczba stron: 72

Źródło: własna biblioteczka

Opowiadanie pochodzi ze zbioru "Opowieści o Niewidzialnym" E.E. Schmitta (mojego ukochanego zbioru opowiadań :))

Tym razem nie będę opisywać moich odczuć dotyczących lektury, ani nie streszczę samego opowiadania. "Oskara i panią Różę" czytałam już kilka dobrych lat temu i gdybym wtedy opisała moje doznania literackie, miałoby to jakiś sens. Powroty do czegoś, co już czytałam powodują utratę czegoś świeżego i ulotnego, co "wytwarza" się właśnie podczas pierwszego spotkania. Ale nie o tym chciałam pisać.

Po opowiadanie E.E. Schmitta sięgnęłam z konkretnego powodu. Zapisałam się na studia podyplomowe i warunkiem zaliczenia jednego z przedmiotów było napisanie krótkiej recenzji lub eseju na temat wybranej przez wykładowcę lektury. Wśród bardzo interesujących propozycji pojawił się między innymi "Oskar i pani Róża". Przemówiło przeze mnie lenistwo i postanowiłam sięgnąć właśnie po to opowiadanie - po prostu mam je w domu. 

czwartek, 10 stycznia 2013

[FANTASTYCZNIE] "Sonata jednorożców" P.S. Beagle



Bardzo lubię literaturę dziecięcą i młodzieżową. Bardzo lubię fantastykę. Uwielbiam tematykę związaną z jednorożcami. Czyż więc "Sonata jednorożców" nie miała być lekturą wprost wymarzoną? No cóż...

Na początku poznajemy nastoletnią Joey, która dusi się w swoim nudnym amerykańskim świecie i dla zabicia czasu przychodzi popracować u Johna Papasa, który prowadzi sklep z instrumentami muzycznymi. Ciekawy człowiek, ciekawy sklep i ciekawi klienci. Pewnego dnia w drzwiach staje młodzieniec grający na czymś, co kształtem przypomina flet, choć nim nie jest i wydobywa z siebie muzykę, jakiej nigdy nigdzie nie słyszano. Joey jest zachwycona, John Papas zszokowany i zrozpaczony - musi mieć ten instrument, za wszelką cenę. Jednak Indygo ceni swój instrument niezwykle wysoko.

wtorek, 8 stycznia 2013

Wyzwania czytelnicze czas zacząć!

W ubiegłym roku wycofałam się z większości wyzwań czytelniczych i muszę szczerze przyznać, że nie wyszło mi to na dobre. Nie miałam motywacji do czytania, a książki, które dobierałam sobie przypadkowo były bardzo przeciętne. Tak więc postanowiłam ponownie włączyć się w aktywność i podjąć się kilku wyzwaniom.

Na pierwszy ogień pójdzie to, co już było, czyli:

2. Dinozaury literatury (moja zmodyfikowana wersja :))
3. B-netka (również moje prywatne wyzwanie:))

A ponadto postanowiłam przystąpić do dwóch nowych wyzwań:
1. to już było - z historią w tle
Jest to wyzwanie poświęcone literaturze historycznej - do 1945 roku. Mam kilka takich książek na półkach więc chętnie po nie sięgnę

2. Book-Trotter 

To wyzwanie co miesiąc wysyła czytelników do innego kraju. Dzięki temu można poznać literaturę różnych narodów. Wyzwanie to trwa już kilka miesięcy i trochę podróży mnie ominęło, ale mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną :) W styczniu wyruszamy do Wielkiej Brytanii. Kto chce się przyłączyć, zapraszamy!

Jeśli w trakcie roku znajdę inne ciekawe wyzwania, chętnie do nich dołączę :) tymczasem 6 wyzwań to i tak wiele, mam nadzieję, że podołam im choćby w połowie..