niedziela, 20 listopada 2011

Ona śpiewała bolera

Autor: Guillerno Cabrera Infante 
Tytuł oryginału: Ella cantaba boleros
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 270
Ocena: 5


Źródło: własna biblioteczka

Kubańskie rytmy, kubański śpiew, kubański upał, kubańskie cygara, kubańska ulica, kubański seks. Jednym słowem: wszystko to, co w Kubie najlepsze znajdziecie w dwóch opowiadaniach składających się na książkę "Ona śpiewała bolera" G.C. Infante. Rozgrzały mnie te historie i zachęciły do wycieczki na gorrrącą wyspę rozrywki i nocnych klubów. Skąd te wrażenia? Sama nie wiem, oba wątki raczej banalne, typowe dla męskiej populacji pisarzy:

"Amazonka" to tytułowa bohaterka pierwszego opowiadania. Jako młoda aktorka olśniła narratora, który wraz z nią uczęszczał do Teatru Akademickiego. Niedostępna, boska Wenus pojawia się w Hawanie po kilku latach, kiedy jej adorator ma własną rodzinę (żonę w ciąży i rodziców w domu) i po krótkiej rozmowie z dawnym znajomym daje się zaprosić na drinka. I, jak to na gorącej Kubie bywa, nasz małżonek wdaje się w romans ze swą muzą: Margaritą vel Violettą. Płomienny romans, obfitujący licznymi niepowtarzalnymi chwilami, które na zawsze zmienią jego świat. Jak wskazuje tytuł, nasza bogini posada nie do końca boskie ciało, lecz czy jest to sprawa pierwszorzędna, gdy pożądało się kogoś przez tyle lat, i w końcu sen staje się jawą..? (Dodam na marginesie, iż został tu wpleciony wątek autobiograficzny. Ciekawa jestem, jak zareagowała na to żona pisarza... :))

wtorek, 15 listopada 2011

Przestaję to ogarniać... :(

Dziś, trochę z nudów, a trochę z ciekawości, zaczęłam przeglądać wyzwania, w których do tej pory wzięłam lub biorę udział. I doszłam do straszliwego wniosku - NIE OGARNIAM TYCH WYZWAŃ! Nie pamiętam kiedy się zaczynają, a kiedy kończą. Nie pamiętam, jakie lektury w ich ramach mam przeczytać. I kiedy tak przeglądałam każde wyzwanie, dokonałam małego rachunku sumienia i oto co z tego wynika:

ROSJA W LITERATURZE - minęło prawie półtora roku, a ja przeczytałam zaledwie 3 książki dotyczące tego wyzwania. Dziś odświeżyłam sobie, że w ciągu roku trzeba było przeczytać ich 8! Wstyd, wstyd, wstyd... Cóż mogę jeszcze powiedzieć - na usprawiedliwienie dodam, że literatura rosyjska nie należy jednak do moich ulubionych :( Nie przepadam za Dostojewskim, współcześni pisarze rosyjscy niestety nie przekonali mnie do siebie, a samego Bułhakowa stale czytać nie będę... To wyzwanie jest moją pierwszą porażką.

sobota, 12 listopada 2011

Klątwa czarnoborskiego lasu

Autor: Marek Będkowski 
Cykl: Czarnoborska trylogia, t. I
Wydawnictwo: RW2010
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 259
Ocena: 1!


Nie wiem co o tym myśleć. Zacznę może od zakreślenia fabuły i kilku cytatów z książki, żebyście mniej więcej mieli obraz stylu pisania i samej treści tego czegoś, czego niestety nie dałam rady doczytać.

Pewien chłopiec o imieniu Marek (czyżby sam autor?) wraz z grupą znajomych postanowili odwiedzić babcię głównego bohatera, gdyż ta miała opowiedzieć im straszną historię pewnego dworu... (tu powinny pojawić się na plecach ciarki). Początek, powiem szczerze, słaby. Drętwe dialogi, pourywane wątki, ale akcja jakoś tam się toczy. I to w dodatku na początku XX wieku. Tyle wstępu, a teraz cytaty*:

Tehanu

Autor: Ursula K. le Guin 
Tytuł oryginału: Tehanu
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Cykl: Ziemiomorze, cz. 4
Wydawnictwo: Książnica
Seria wydawnicza: Fantastyka
Rok wydania: 2007
Ilość stron: 280
Ocena: 5,5


Źródło: własna biblioteczka

To już czwarta, we wstępnych założeniach ostatnia część tetralogii "Ziemiomorze", choć z tego, co się orientuję, wydawcy dorzucają do niej jeszcze dwie pozycje. Słusznie czy niesłusznie - tego nie wiem, ale chętnie się przekonam, bo szczerze mówiąc "Tehanu" znacznie rozbudził mój apetyt na le Guin. 

Ta część jest zdecydowanie najspokojniejsza ze wszystkich (co nie oznacza, że nudna jak flaki z olejem, o nie!). Po tym, jak Ged pokonał władcę ciemności i przywrócił tronowi Havnoru króla, na świcie zapanował względny spokój. Co prawda początkowo działy się małe komplikacje, złe działanie czarów, utrata mocy przez jednych, nabycie jej przez innych. Ale to tylko wątek poboczny, choć wydawnictwo "Książnica" stworzyła z tego na okładce wątek główny, którym chciała przyciągnąć czytelnia. Oj, nieładnie... 

czwartek, 10 listopada 2011

Zaopiekuj się moją mamą

Autor: Shin Kyung-Sook 
Tytuł oryginału: Eommareul Butakhae
Tłumaczenie: Marzena Stefańska-Adams, Anna Diniejko-Wąs
Wydawnictwo: Kwiaty Orientu
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 175
Ocena: 4


Źródło: kolejkowo


Moje przemyślenia na temat tej książki nie będą długie. Bo nie mam pomysłu na jej opisanie. Wycisnęła ze mnie tyle potu, zmusiła do intensywnego wysiłku, a na koniec nawet nie przysporzyła zbyt wiele radości z tego, co przeczytałam. Po raz pierwszy miałam do czynienia z prozą koreańską. Być może dlatego, że nasze kultury, a zatem i postrzeganie kultu rodziny, znacznie się od siebie różnią, z jednej strony potrafiłam zrozumieć to, co działo się w książce, z drugiej zaś zupełnie tego nie ogarniałam. Owszem, historia rodziny, która traci matkę na dworcu w Seulu jest niepowtarzalna, opisana z perspektywy córki, syna, męża, a także samej zaginionej, wnosi jakąś innowację z moje dotychczasowe doświadczenia. Chyba nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się czytać czegoś równie przesyconego emocjami. Tak, ta powieść jest PRZESYCONA. 

Nie potrafiłam też odnaleźć się w sposobie narracji - w drugiej osobie liczby pojedynczej. Tak jakby narrator  nie zwracał się do nas, czytelników, ale do bohatera czy bohaterki. Jakby czytelnik w tym wszystkim był niepotrzebny. Miałam wrażenie, jakby autorka prowadziła monolog z samą sobą.  To było strasznie deprymujące  i czasami wręcz zniechęcało do czytania.

wtorek, 8 listopada 2011

Dwa tygodnie z książką

Z jednej strony jestem załamana, a z drugiej strony - w końcu więcej czasu na czytanie... Dlaczego? Podczas dzisiejszej wizyty lekarskiej pani doktor postawiła diagnozę: obustronne zapalenie oskrzeli i dwa tygodnie leżenia w łóżku :( A co z moimi maluszkami z szkole? A co z moim kółkiem teatralnym? Co z przygotowaniami do Dnia Pluszowego Misia? A co z wywiadówką? Chyba za bardzo żyję pracą. Ale tak bardzo ją lubię! No nic, póki co muszę od niej odpocząć dla własnego dobra.

Jakie plany czytelnicze? Na pewno dziś jeszcze dokończę Zaopiekuj się moją mamą, a potem kolejno:


sobota, 5 listopada 2011

W odbiciu

Autor: Jakub Małecki 
Wydawnictwo: Powergraph
Seria wydawnicza: Kontrapunkty
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 304
Ocena: 6


Źródło: Czytanie Nie Szkodzi 


Myślę sobie, że nawet jeśli każda historia ma wiele odbić, zawsze można wybrać to, w które się wierzy.*
Często zdarza mi się wziąć książkę do ręki, zachwycić się okładką, zainteresować opisem z tyłu, poszukać informacji o autorze, a na końcu sięgnąć wgłąb powieści i zatrzymać się na kilku pierwszych stronach. I koniec. Ani w prawo, ani w lewo. Waham się wtedy, czy brnąć w to dalej, czy porzucić już na początku. Przy okazji lektury książki J. Małeckiego rytuał został powtózony: wspaniała okładka, ciekawy opis, autor, którego do tej pory nie znałam, pierwsza strona i... Zostałam pożarta! Powieść wchłonęła mnie i już wiedziałam, że nie wypuszczę jej z rąk. Jakże to niezwykłe uczucie już po pierwszych akapitach wiedzieć, że przeżyję przygodę, na jaką w żaden sposób nie jestem przygotowana. Przeszłam, przebiegłam całą wyznaczoną trasę i teraz siedzę przed komputerem, czując jedynie zakwasy i radość ze wspomnień, jakie pozostaną w pamięci na długo.

wtorek, 1 listopada 2011

Podsumowanie miesiąca - październik 2011

Przeczytanych książek: 4
Ilość przeczytanych stron: 749
Książki w ramach wyzwania Projekt Nobliści: 0
Książki w ramach wyzwania Stosikowe Losowanie: 0
Książki w ramach wyzwania Literatura na Peryferiach: 0
Książki w ramach wyzwania Rosja w Literaturze: 0
Książki w ramach wyzwania Dinozaury Literatury: 1
Książki w ramach wyzwania Moja B-netka: 0
Książki w ramach wyzwania Papierowy Zwierzyniec: 2
Książki w ramach wyzwania Reporterskim Okiem: 0
Książki w ramach wyzwania Bracie, Siostro, rodzino: 0
Książki w ramach wyzwania Francuska Kawiarenka Literacka: 0
Książki w ramach wyzwania Projekt Kraszewski: 0


Najlepsza książka: "Makabreski" Daphne du Maurieur


Ilość książek w ramach planów czytelniczych: 48 (ubyło 4, przybyło 5)


Książki pozyskane:
- recenzyjne: 5
- allegro: 0
- podaj/finta: 2
- kolejkowo: 1
- księgarnia: 0
- biblioteka: 0
- upominek/prezent: 0


Coraz więcej książek recenzyjnych, a jeszcze kilka tygodni temu zastanawiałam się ,dlaczego nikt nie chcę ze mną współpracować... Teraz z jednej strony cieszę się, z drugiej martwię kiedy znajdę na to wszystko czas. Póki co jednak większość książek do recenzji jest ciekawa i czyta się je szybciutko :) 

Zbliża się koniec roku, a ja przeczytałam dopiero 40 książek. I gdzie te moje postanowione 52? Że już nie wspomnę o przekroczeniu tej magicznej liczby..? No cóż... Mam jeszcze dwa miesiące na nadrobienie zaległości :)