niedziela, 18 września 2011

Pijąc kawę gdzie indziej

Autor: ZZ Packer 
Tytuł oryginału: Drinking coffee elsewhere
Tłumaczenie: Ewa Horodyńska
Wydawnictwo: WAB
Seria wydawnicza: Z miotłą
Ilość stron: 312
Rok wydania: 2007
Ocena: brak


Źródło: własna biblioteczka

Nagrody Literackie: New York Times Notable Book w 2003 roku 
oraz wyróżnienie PEN/Faulkner 


Nie będę się silić na wymyśle opisy, charakterystyki oraz inne ochy i achy. Powiem po prostu jedno - nie spodobała mi się ta książka. A właściwie ten zbiór opowiadań. Przeczytałam cztery pierwsze i ani na moment nie poczułam jakiejkolwiek nutki zadowolenia, zaciekawienia, chęci dalszego czytania. 

Historie tu opisane dotyczą głównie czarnoskórych mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Nie zrozumiałam za bardzo, co autorka chciała mi powiedzieć pisząc te opowiadania, nie poczułam żadnych emocji, żadna z postaci tu występujących nie poruszyła mnie ani pozytywnie, ani negatywnie. Po prostu pustynia czytelnicza. Nie chcąc dalej wędrować z poczuciem niedosytu, nudy i nijakości, porzucam tę ścieżkę. Tyle ciekawych powieści czeka na półkach, a ja przez ponad dwa tygodnie ślęczę nad czymś, co nie przynosi mi ani krzty radości... O nie! Tak dalej być nie może... Żegnam panią, pani ZZ. 

sobota, 10 września 2011

Moja wyspa Bali

Autor: Urszula Ewertowska 
Ilustracje: Izabela Łęcka
Wydawnictwo: Macpol
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 284
Ocena: 4,5


Źródło: od autora

Nie ukrywam, że literatura dziecięca i młodzieżowa zalicza się do moich ulubionych gatunków literackich. Po części z powodu zawodu jaki wykonuję, a po części z niedosytu czytania w dzieciństwie. Dlatego też bez wahania sięgnęłam po "Moją wyspę Bali" i muszę przyznać, że było warto. Z kilku powodów.

"Moja wyspa Bali" opisuje wakacyjne przygody grupy przyjaciół w wieku 11 - 15 lat, spotykających się na wspólnym miejskim podwórzu. Goga, Zuzia, Basia, Bibla (Łukasz), Szafciu, Ewa, Anka, Jola i Andrzej od kilku lat wspólnie spędzają cały lipiec, planując go od pierwszego do ostatniego dnia. W planach tych znajdują się różne zabawy, konkursy, dyskoteki, wypady na miasto i inne nieoczekiwane sytuacje. Miejscem spotkania jest pusta salka w piwnicy, miejscem zabaw zazwyczaj podwórze, a wiadomości o zmianie planów lub niespodziewanych atrakcjach przesyłają sobie w odpowiednio ustalonej kolejności pocztą pantoflową. Czy nie przypomina wam to troszeczkę pewnej znanej i bardzo przez wszystkich lubianej szwedzkiej książki dla dzieci? Ja miałam właśnie takie skojarzenia. Przynajmniej początkowo.

wtorek, 6 września 2011

Pierwsza z Rodu. Znajda

Autor: Joanna Łukowska 
Wydawcnictwo: RW2010 (e-book)
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 410
Ocena: 5,5


Źródło: od autora

Był sobie las... A właściwie Bór, straszny, że aż strach! Od kiedy zgasło Słońce i nastały zmiechrzodni, a czas zaczęto odmierzać w klepsydrach, zabrakło życiodajnej energii dla roślin i lasy, puszcze, knieje zamarły. Jedynie w Borze narodziły się nowe gatunki krzewów, pnączy, i innych cudacznych roślin, które nie wypuszczały już ze swych łapsk żadnego osobnika, który zabłądził w te strony. A jednak na świecie było kilka miejsc, które ocalały. Wśród nich Siedliszcze, niezwykłe z tego względu, iż zamieszkiwały w nim... skrzaty! A jakie skrzaty są, każdy wie. Małe, owłosione, oswojone z życiem w lesie, a do tego wredne i nielubiane przez ludzi. Zwłaszcza od czasu, gdy Słońce zgasło. To wszystko ich wina - to jeden z nich, Świtek nie obudził go na czas i więcej już nikt nie poczuł życiodajnej energii słonecznej. Wszędzie tylko ciemność rozświetlana od czasu do czasu przez księżyc. 

Skrzaty oprócz małego wzrostu, gęstego owłosienia i nienawiści do ludzi wyposażone zostały także w cięty język. Od kiedy przywódca klanu zamknął się w swej norze i służył za źródło energii dla wiecznie nienasyconej olchy, od kiedy jego syn i następca - Rob Derwisz - dobrowolnie oddalił się od stada i wiódł samotne szalone życie, w Siedliszczu zapanowały dziwne czasy. Przywódcą został kolejny w pokoleniu, Rosa, który nijak nie miał się do zamążpójścia, pił, palił i używał ile wlezie. Wszyscy jednak wiedzieli skąd to zachowanie, znali jego słodką, piękną, rudą przyczynę, którą zwano Witką. Jedyną, która oparła się jego pragnieniu i została srogo przez niego ukarana. Musicie bowiem wiedzieć, że wśród skrzatów panują osobliwe zwyczaje... Zbyt osobliwe, by je tu opisywać.

czwartek, 1 września 2011

Głosowanie czas zacząć!

Kto się jeszcze nie dowiedział, tego informuję - od dziś można (a nawet trzeba!) głosować na książki wytypowane przez blogerów do zdobycia zaszczytnego tytułu i otrzymania Złotej Zakładki. Ja już zagłosowałam, choć książek z 2010 roku przeczytałam... niewiele. Zatem zapraszam na stronę Złotej Zakładki, na której znajdują się wszystkie niezbędne informacje!


Dla zachęty dodam, że nagrody są kuszące... :D Nie zwlekać - głosować!